2015.12.15

Małymi krokami do celu. Jak zacząć biegać i już nigdy nie przestać?

Motywacja w bieganiu jest niezwykle ważna, bo to ona pozwala nam realizować sportowe marzenia. Jak zatem nie spalić się już na starcie i wytrwać w swoim postanowieniu?

Motywacja do biegania

Są ludzie, którzy biegają przez większość swojego życia i w dalszym ciągu czują radość z tego, co robią. Pokonują 200-300 km miesięcznie, regularnie startują i zdają się nie mieć nigdy problemów z motywacją. Czy to dar, z którym trzeba się urodzić? Silna wola? Nie. To mądre zarządzanie swoją pasją.
Dlaczego niektórym jednak nie dana jest wytrwałość w treningach?

„Od poniedziałku to już na pewno!”

Jesteś typem, który biega zrywami, mówiąc sobie: „od poniedziałku to już naprawdę zacznę biegać!”? Walczysz przez kilka tygodni (dni?), po czym mówisz sobie, że te długie dystanse nie są dla ciebie, nie dasz rady pobiec w maratonie lub też nie masz szans złamać 50 minut na 10 km, chociaż skrycie o tym marzysz? Ostatecznie poddajesz się, gdy zaczynasz zdawać sobie sprawę, że te plany są poza twoim zasięgiem? Nie tędy droga. Spróbuj jeszcze raz, tylko z nieco innym podejściem.

Maratończyk na warunkowym

Kilka lat temu miałam okazję poznać chłopaka, który wydawał się być na tamten moment zapalonym biegaczem. Dużo mówił o przygotowaniach, treningach, o tym, jak wcześniej głównie imprezował. Zwierzył się również, że już za miesiąc planuje zadebiutować w maratonie. Zapytałam go od kiedy biega, po czym usłyszałam odpowiedź: „od kilku tygodni, ale myślę, że powinno się udać". Rezultat? Przebiegł ten maraton, po czym powiedział „nigdy więcej”. I słowa dotrzymał.

Z planami na wyrost jest trochę tak, jakby chcieć wspiąć się na Mount Everest pod warunkiem, że na 200 metrów od szczytu zostaniemy wysadzeni z helikoptera. Umordujemy się, zapocimy, ale wejdziemy. Jednak gdy rozejrzymy się po twarzach innych zdobywców szczytu, zobaczymy, że chociaż oni przebyli całą, długą drogę, wyglądają dużo lepiej niż my. Czy w dalszym ciągu będziemy się czuć usatysfakcjonowani? Nie sądzę.

Pięknie jest mieć marzenia, jeszcze piękniej jest je realizować. Jednak na wszystko przychodzi odpowiedni czas. Co zatem zrobić, aby jednak spełniać swoje największe pragnienia i nie poddać się po drodze?

Obierz cel

Wymyśl coś naprawdę wielkiego! 40 minut na „dychę”, maraton w swoim rodzinnym mieście lub ultramaraton w Peru. Coś, co w tym momencie wykracza poza twoje możliwości. To musi być coś, co będzie cię napędzało przez najbliższe lata. Już? To teraz...

Podziel cel na etapy

Realnie oceń swoją obecną formę. Chcesz przebiec maraton, a masz problem z pokonaniem „dychy"? Pomyśl o tym, aby wystartować najpierw w zawodach na 5 km, później 10, następnie w półmaratonie. Ani się obejrzysz, a będziesz stał na maratońskiej linii startu. W określaniu punktów pośrednich jest jeden warunek: cel ma być powyżej wysokości twojego wzroku. Ale uważaj! Jeśli na poszczególnych etapach postawisz sobie zbyt wysoko poprzeczkę, szybko się spalisz.

Przeanalizuj biegowy kalendarz i wybierz starty pośrednie. Pamiętaj jednak, aby ich daty nie pokrywały się zbytnio ze sobą. Nie może być tak, że ledwo uda ci się zrealizować pierwszy punkt planu, a za tydzień następny. Pamiętaj, jeśli nie uzbroisz się w cierpliwość, nie dotrzesz do punktu finalnego. A to przecież o niego chodzi, prawda?

Wybierz plan treningowy

Jeśli nie masz dużego doświadczenia sportowego, zdaj się na profesjonalistów. W internecie jest pełno bardzo wartościowych planów treningowych, przygotowujących praktycznie na wszystkie, możliwe dystanse. Znajdziesz je także po prawej stronie tego tekstu. Pamiętaj jednak, że plan musi odpowiadać twoim możliwościom! Jeśli tygodniowo biegasz 30 km, to rozpiska, według której powinno się biegać po 80 km, zdecydowanie nie jest dla ciebie.

Ciesz się z małych sukcesów

Być może w dalszym ciągu nie biegasz tak, jak sąsiad z drugiego piętra. To naprawdę nie ma żadnego znaczenia. Ważne, że robisz postępy, bo to one przybliżają cię do realizacji marzenia.

Określ, czego potrzebujesz do realizacji planu

Prócz dobrej formy, spełnienie marzeń wiąże się bardzo często z inwestycją finansową. Pragniesz wyjechać na imprezę biegową do Ameryki Południowej, a twoja pensja nie wykracza poza średnią krajową? Niech nie ogranicza cię myśl, że cię nie stać. Zacznij odkładać pieniądze już dziś, a w jednocześnie szukaj alternatywnych, tanich form podróżowania.

Cel jest ważny, ale droga ważniejsza

Droga do założonego celu kształtuje cię jako mocnego, wytrwałego biegacza. W realizowaniu prawdziwej pasji nie ma dróg na skróty. Szybkie strzały w postaci przebiegnięcia maratonu bez przygotowania, bądź jedynie marzenie o tym i nie podjęcie „rękawicy”, to w rzeczywistości strata czasu. Dobry, szczegółowy (i niestety bardzo przyziemny) plan pomoże ci wytrwać na biegowej ścieżce nie tylko przez jeden sezon, ale przez całe życie.

Iwona Ludwinek-Zarzeka
Ekspert PolskaBiega.pl

Czytaj także:

BiegamBoLubię – zimą i nocą

Jak złapać bakcyla i nie stracić zapału, czyli o motywacji do biegania jesienią

loaderek.gifoverlay.png