2013.12.09

Prezenty dla dziecka, czyli trudna sztuka obdarowywania

Jak często powinniśmy dawać dzieciom prezenty? "Na żądanie" i bez okazji, a może jako nagrodę za dobre stopnie w szkole lub wykonane prace domowe? Czy też może trzymać się zasady obdarowywania wyłącznie według harmonogramu świąteczno-jubileuszowego i nie robić dziecku upominków-niespodzianek?

W obu przypadkach łatwo o przesadę, która może doprowadzić do wykształcenia się u małego jeszcze człowieka niewłaściwych zachowań i błędnych przekonań. Z jednej strony postawa roszczeniowa a wobec bliskich, a w konsekwencji - również w stosunku do całego otoczenia, z drugiej - poczucie niedowartościowania. Jaką drogę powinien wybrać rodzic, który nie chce ani rozpieszczać, ani być zbyt surowym? Czy da się osiągnąć równowagę, która wszystkim wyjdzie na dobre?

Praca u podstaw

Im wcześniej zaczniemy przyzwyczajać dziecko, że słodyczy czy zabawek nie otrzymuje się codziennie i na każde żądanie, tym szybciej opanujemy przybierający z wiekiem na sile apetyt na dostawanie. Ale najpierw zacznijmy od przekonania samych siebie, że nie należy dawać bez opamiętania, a w konsekwencji spełniać wszystkich zachcianek. 

  • Z pewnością nie raz i nie dwa będziemy musieli się dyscyplinować, bo jak tu odmówić czegoś naszemu dziecku, które jest takie grzeczne, przynosi dobre stopnie czy pomaga w domu?

Świadomym rodzicom tę walkę przy odrobinie silnej woli uda się dość szybko wygrać, ale przed nimi jeszcze zdobywanie kolejnych przyczółków.

W pierwszych latach życia maluch jest zazwyczaj obsypywany podarkami. Babcie i dziadkowie, ciocie, kuzyni, przyjaciele przy okazji każdej wizyty przynoszą mniejsze lub większe upominki. Jeśli zamierzamy zachować w tym wszystkim zdrowy umiar, musimy poprosić bliskich, by i oni uszanowali nasze zasady i z czasem - kiedy dziecko zaczyna kojarzyć, że każde spotkanie z rodziną i znajomymi to okazja do dostawania lalek, misiów i cukierków - powściągnęli żądzę sprawiania dziecku radości kolejną ładną rzeczą czy choćby słodkim drobiazgiem. I tłumaczmy, że najlepsze relacje z dzieckiem wypracowuje się, okazując mu zainteresowanie i poświęcając swój czas. Warto też wraz z bliskimi, którzy pojawiają się z pewną regularnością w naszym domu, ustalić zasady obdarowywania - na przykład co którąś wizytę i czymś, co nie rozpieści a jednocześnie da dziecku poczucie, że pamiętamy o nim i chcemy sprawić mu radość.

W rzeczy samej

Opanowaliśmy już szał kupowania prezentów naszemu dziecku, a je nauczyliśmy, że na podarki czasami warto poczekać. Otrzymane rzeczy cieszą wtedy dużo bardziej i dłużej przykuwają uwagę.

  • Nie rozpieszczamy, ale też od czasu do czasu sprawiamy dziecku drobne przyjemności.

Jednak na drodze do znalezienia złotego środka wciąż czeka na nas wiele pułapek. Zdarza się, że niską częstotliwość obdarowywania chcemy zrekompensować dziecku wysokością kwot przeznaczanych na zakupy. I znów do akcji powinien wkroczyć zdrowy rozsądek, bo skoro udało się nam nauczyć dziecko, że prezent to coś wyjątkowego, niechże ta wyjątkowość nie kojarzy się od razu z ceną. Książka, lalka, pluszak, gra planszowa lub komputerowa to rzeczy relatywnie niedrogie i świetnie nadają się zarówno na urodzinowy, jak i gwiazdkowy upominek.

Zobacz także: Nagradzać finansowo?

Czasami decydujemy się na zakup dziecku kosztownego sprzętu - komputera, telefonu, laptopa, konsoli do gier. Nie czyńmy z niego jednak ani świątecznej paczki, ani nagrody za świetne wyniki w nauce. 

  • Niech tego typu gadżety mają status własności wszystkich domowników z opcją udostępnienia ich młodemu człowiekowi. To dobra lekcja trudnej sztuki dzielenia się.

Dlaczego jeszcze nie warto wykorzystywać urodzin, gwiazdki i dobrego świadectwa jako okazji do robienia kosztownych upominków? A chociażby dlatego, że kiedy przy następnej takiej okazji upominki będą znacznie skromniejsze, dziecko może czuć się rozczarowane.

Chochliki i błędne ogniki

W życiu rodziców troszczących się o zachowanie umiaru w dawaniu będzie kilka trudnych momentów, w których będą musieli odpowiedzieć sobie na pytanie, czy zawsze i z żelazną konsekwencją trzymać się ustalonych zasad. Czy wyjątkowość pewnych sytuacji to wystarczający powód do dawania lub przyjmowania drogich prezentów? Rodzicom, którzy z rozwagą obdarowują swoje dzieci, będzie łatwo się powstrzymać, ale co z resztą? Przecież nie możemy zakazać dziecku przyjęcia najnowocześniejszego komputera od ojca chrzestnego czy sporej gotówki od dziadków. 

  • W takiej sytuacji pozostaje nam działanie post factum i podjęcie próby uświadomienia naszemu 8-9-latkowi, że z innych prezentów - choć mniej kosztownych - powinien się cieszyć tak samo.

Takie jednorazowe szaleństwo prezentowe, cała feeria gadżetów i niespodzianek nie powinny zepsuć efektów dotychczasowej pracy i nasz kilku czy kilkunastolatek nie stanie się z dnia na dzień rozpieszczonym dzieckiem. Jeśli od samego początku uczyliśmy go szacunku do darowanych rzeczy, nie rozpieszczając częstotliwością i hojnością dawania, nie mamy powodów do obaw.

Monika Kwiatkowska

loaderek.gifoverlay.png