2019.01.18

Wczasy w Tajlandii w środku zimy. Minimum wydatków, maksimum przyjemności

Kiedy za oknem mróz i śnieg, niektórzy wyruszają na zimowe szaleństwo w góry, a inni marzą o wakacjach w ciepłych krajach. Taka wyprawa wydaje się nieprawdopodobnie kosztowna i nieosiągalna – to mit. Jeśli nie szukamy drogich hoteli i potrafimy podróżować z plecakiem, nawet wczasy w Tajlandii są na wyciągnięcie ręki.

Azja to obecnie ulubiona destynacja turystów. To, ile zapłacimy za wyjazd na urlop do Tajlandii, zależy tylko od nas. Jeśli umiemy dobrze szukać i zdecydujemy się na urlop zimą – wydamy na niego nie więcej niż zapłacilibyśmy za tydzień w Turcji czy Włoszech. Ceny wczasów w Tajlandii w listopadzie, grudniu, styczniu czy lutym to często prawdziwe okazje!

Najpierw pomyślmy o bilecie. Im wcześniej tym lepiej. Przy odrobinie szczęścia i wysiłku bilet do Bangkoku kupimy za 2 tys. zł. Warto spędzić trochę czasu na poszukiwaniach w internecie, nie tylko po to, aby nie przepłacić, ale również trafić na wygodne i krótkie połączenie.

Noclegi w Tajlandii to raj dla podróżników. Bez trudu, w najbardziej turystycznych miejscach, znajdziemy dwuosobowy pokój za 50 zł. To kraj, w którym pełno jest okazji i rezerwowanie hotelu wcześniej to przesada. Tym bardziej, że kiedy jedziemy z plecakiem, wciąż jesteśmy w drodze. Czasem chcemy zostać gdzieś dłużej, czasem ruszamy szybko dalej. Wykupienie hotelu z góry jest po prostu ograniczeniem, zwłaszcza, że pogoda w Tajlandii w miesiącach zimowych jest bardzo łagodna.

– To niewątpliwa zaleta tego kraju. Wysiadając z plecakiem w centrum każdego miasta, jeśli nie jesteśmy wymagający, hotel znajdziemy w 5 minut – mówi Damian Krzystek z Wrocławia, który od lat wyjeżdża do Azji. – Tajlandia do świetny kraj dla tzw. backpackersów.

Oczywiście kuchnia w Azji jest świetna i tania, a street foody są smaczne i bezpieczne. Bez trudu obejdziemy się bez drogich restauracji. Poza tym poznamy w ten sposób lokalne przysmaki. Zasada: odwiedzajmy miejsca, które są pełne Tajów – to gwarancja jakości.

Kosztorys naszej wyprawy na dwa tygodnie może wynieść ok. 5 tys. zł. To chyba niewiele, aby spełnić swoje marzenia. Tym bardziej, że istnieje sposób, aby zrobić to właściwie od ręki. A wszystko dzięki Mini Ratce.

Mini Ratka to pożyczka uniwersalna, dlatego cieszy się zainteresowaniem przez cały rok. Klienci biorą ją z wielu powodów. Maksymalna kwota to 120 tys. zł, więc wystarczy na wszystko – mówi Mariusz Krasuski z Oddziału 1 PKO Banku Polskiego w Łukowie. – Polecam ją szczególnie osobom, które nie były wcześniej klientami Banku lub chcą skonsolidować kredyty i pożyczki z innych miejsc w jedną korzystną ratę. Oprocentowanie pożyczki wyniesie wtedy 3,44 proc.

 

Ewa Skalińska

Czytaj także:

BLIK, klik, płacisz (nie tylko) w internecie w mig!

Kiedy goni nas czas – pożyczka na ostatnią chwilę

Dobry zwyczaj: Pożyczaj z głową!