2019.04.12

Artur Kozłowski: O rekord trasy PKO Poznań Półmaratonu może powalczyć kilkunastu biegaczy

– W 12. PKO Poznań Półmaratonie pobiegnie kilkunastu zawodników, którzy mogą uzyskać wynik w okolicach rekordu trasy – mówi Artur Kozłowski, wielokrotny medalista mistrzostw Polski w biegach na 5 km, 10 km, w półmaratonie oraz maratonie, który podczas 12. PKO Poznań Półmaratonu chce poprawić swój rekord życiowy sprzed… dziesięciu lat.

Kto pobije rekord trasy

W niedzielę w Poznaniu odbędzie się 12. PKO Poznań Półmaraton, podczas którego zamierzasz powalczyć o rekord życiowy. Jak oceniasz szanse na jego pobicie?

Artur Kozłowski: Startuje wielu bardzo mocnych zawodników, więc zapowiada się szybki bieg, a co za tym idzie – jest spora szansa na pobicie życiówki. Lepiej się rywalizuje, kiedy rywale mają zamiar pobiec szybko, a jednocześnie znajdują się w twoim zasięgu. Trasa w Poznaniu jest fajna, a moja dyspozycja też jest całkiem niezła. Na zawody jadę bojowo nastawiony.

Rywalizacja w 12. PKO Poznań Półmaratonie zapowiada się niezwykle ciekawie. Oprócz ciebie pobiegnie ubiegłoroczny zwycięzca Szymon Kulka, a także objawienie sezonu, Krystian Zalewski, który trzy tygodnie temu zadebiutował w półmaratonie w Gdyni i zajął tam drugie miejsce z bardzo dobrym czasem 1:02:35. Po ostatnim obozie w Kenii zadeklarował, że chce poprawić rekord trasy, który od 2012 r. wynosi 01:02:00. Spodziewasz się, że ustanowiony zostanie nowy najlepszy wynik?

Uważam, że elita biegu jest bardzo mocna. Zawsze, kiedy pojawia się tylu dobrych zawodników, napędzają się wzajemnie. Jestem pewny, że bieg będzie bardzo szybki i bardzo się z tego cieszę. Dużo łatwiej jest biec wraz mocną grupą niż walczyć o wynik w pojedynkę. W 12. PKO Poznań Półmaratonie weźmie udział kilkunastu zawodników, którzy mogą uzyskać wynik w okolicach rekordu trasy. To na pewno będzie napędzało rywalizację. Aż sam żałuję, że w tym roku nie będę kibicem. Będę za to obserwował to od środka i starał się jak najwyżej ukończyć rywalizację.

Twój rekord życiowy w półmaratonie wynosi 1:03:36 i został pobity w… 2009 r. Ma już dekadę!

Tak, niestety. Rekord ma już dziesięć lat, więc tym bardziej chciałbym go odświeżyć.

I rzeczywiście masz poczucie, że jesteś w wystarczającej formie, żeby po dziesięciu latach tego dokonać?

Tak, bo w ostatnich latach przygotowywałem się przede wszystkim do startów w maratonie. Jeżeli brałem udział w półmaratonach, to stanowiło to dla mnie tylko etap przygotowań. Nigdy wcześniej nie przygotowywałem się bezpośrednio do startu w półmaratonie, a to dwa różne dystanse, które biega się z różną prędkością. W tym roku zrezygnowałem z wiosennego startu w maratonie i szykuję się do półmaratonu. Szanse na pobicie rekordu są o tyle większe, że nie jest to etap przygotowań do innego biegu, ale cel sam w sobie. To dlatego żywię nadzieję na dobry wynik.

Dlaczego tej wiosny stawiasz na półmaraton, a nie na maratony, jak miało to miejsce do tej pory?

Chciałem zmienić coś w swoim treningu. Od wielu lat trenuję systemem wiosna – jesień, startując w maratonach. Wiadomo, że przygotowania do królewskiego dystansu zawsze są bardzo ciężkie. Bieganie po 180-200 km tygodniowo uodporniło mój organizm na „szybkie bodźce”. Chciałem sięgnąć po zapasy prędkości i przypomnieć sobie, jak biega się z większą prędkością. To bardzo istotne w perspektywie dalszej walki o jak najlepsze wyniki w maratonie. Trzeba sięgnąć po zapasy prędkości, żeby później uzyskać komfort walki o lepsze wyniki na królewskim dystansie.

Wracając do silnej obsady biegu – może się zdarzyć, że w znaczący sposób pobijesz rekord życiowy, a mimo to nie zajmiesz miejsca na podium.

Tak, jestem świadomy, że stawka zawodników jest bardzo mocna. Dla mnie najważniejsze jest uzyskanie dobrego czasu. Walka o miejsce schodzi na drugi plan. Oczywiście dobry czas będzie się wiązał z jakimś w miarę dobrym miejscem, ale ono nie jest dla mnie tak ważne jak czas sam w sobie. Na tym będę się skupiał.

W minioną sobotę wystartowałeś w Biegu Europejskim w Gnieźnie, ale musiałeś zejść z trasy. Dlaczego?

To był mały wypadek przy pracy. Bardzo zależy mi na dobrym wyniku w półmaratonie, więc w ostatnim czasie bardzo ciężko trenowałem. Niestety, lekko poniosła mnie fantazja i nie zdążyłem z regeneracją. Zabrakło czasu, żeby nogi odpoczęły i wróciły do dobrej dyspozycji. Wiedziałem, że ukończenie biegu w Gnieźnie i eksploatowanie organizmu byłoby pocałunkiem śmierci w kontekście półmaratonu w Poznaniu. Wolałem więc wcześniej zakończyć rywalizację. Teraz skupiam się na półmaratonie. A sam fakt, że jestem w stanie robić szybkie treningi, oznacza, że znajduję się w naprawdę dobrej dyspozycji.

Wszyscy zawodnicy startujący w 12. PKO Poznań Półmaratonie będą mogli przyłączyć się do akcji charytatywnej Fundacji PKO Banku Polskiego na rzecz Janusza chorującego na nowotwór mózgu z przerzutami do płuc. Wystarczy przyczepić do koszulki kartkę z napisem „biegnę dla Janusza”. Sam bierzesz udział w podobnych akcjach?

Pewnie! Nastała wspaniała moda na bieganie i jeszcze lepsza moda na łączenie tego sportu z akcjami charytatywnymi. Zawsze, kiedy ktoś prosi mnie o udział w podobnych przedsięwzięciach, staram się zaangażować i wesprzeć potrzebującą osobę. Bardzo się cieszę, że w Poznaniu też odbędzie się taka akcja. Wspieram ją całym sercem i jestem pewien, że wielu biegaczy również się do niej przyłączy.

Rozmawiał Marek Wiśniewski

Czytaj także:

Ukrainiec i Kenijka najlepsi w 12. PKO Półmaratonie Rzeszowskim. Tysiąc osób pobiegło dla Artura

Ćwicz się w regularnych płatnościach

„Sukcesy biegów w Rzeszowie nie byłyby możliwe bez przyjaciół z PKO Banku Polskiego”