2015.09.16

Sport jest na pierwszym miejscu. Rozmowa z Arturem Partyką

Rozmowa z Arturem Partyką – jednym z najbardziej utytułowanych polskich lekkoatletów, dwukrotnym medalistą olimpijskim w skoku wzwyż, ambasadorem organizowanej przez PKO Bank Polski akcji „PKO Bieg Charytatywny”.

Artur PartykaProwadzi Pan imprezę biegową w Łodzi, która odbędzie się w ramach ogólnopolskiego PKO Biegu Charytatywnego. Jak to się stało, że zaangażował się Pan w tę akcję?

Głównie dzięki Pawłowi Januszewskiemu, który już wcześniej nawiązał współpracę z PKO Bankiem Polskim w ramach programu „PKO Biegajmy razem”. Chciałbym podkreślić niesamowity rozmach imprezy 19 września. Przychodziło i wciąż przychodzi do mnie mnóstwo zapytań na ten temat. A zgłoszeń było tak dużo, że miejsca wypełniły się błyskawicznie. Bardzo mnie cieszy, że wydarzenie spotkało się z tak entuzjastyczną reakcją łodzian.

Jak zaczęła się Pana przygoda ze sportem?

Zostałem wypatrzony w szkole podstawowej przez nauczyciela wychowania fizycznego – Mirosława Guzka. Zauważył moje zdolności i zachęcił do pierwszych ćwiczeń. Następnie trenowałem w klubie sportowym pod okiem Marka Maciejewskiego. Dużą zachętą były dla mnie świetne wyniki polskich lekkoatletów – wówczas wzorem był dla mnie Jacek Wszoła. Ktoś kiedyś mnie zainspirował do podjęcia wysiłku i rozpoczęcia treningów, więc teraz kolej na mnie, aby promować sport.

Często mówi się o Pana technice, że była perfekcyjna, że sprawiał Pan wrażenie, jakby przeskakiwanie poprzeczki nie było dla Pana żadnym wysiłkiem. Jak udawało się to osiągnąć?

Składało się na to wiele czynników. Głównie systematyczność pracy i trenowanie w sposób zaangażowany i świadomy. Ale także odpowiednie programowanie treningu, dostosowanego do do moich indywidualnych cech i zdolności. Trening był priorytetem, a inne sprawy musiały być do niego dopasowane. Tylko w ten sposób można ukształtować zawodnika i nad tym pracowaliśmy z trenerem Edwardem Hatalą.

Dwa złote medale na mistrzostwach świata i Europy juniorów. Niewielu sportowców w tak spektakularny sposób zaczyna karierę. Później przyszły kolejne sukcesy – na igrzyskach olimpijskich i mistrzostwach globu oraz Starego Kontynentu. Czy teraz, patrząc wstecz, czuje się Pan sportowo spełniony?

Gdy zaczynałem, zdobywanie medali wydawało mi się czymś wręcz abstrakcyjnym. Tym bardziej później doceniałem każdy dobry wynik i zwycięstwo. Pewnie można było osiągnąć jeszcze więcej, ale nie rozpamiętuję tego. Mam poczucie sportowego spełnienia.

Która wygrana była dla Pana najważniejsza?

Brązowy medal zdobyty na igrzyskach w Barcelonie. Był ważniejszy nawet od srebra w Atlancie. Występ w Barcelonie stanowił bowiem przełomowy moment w mojej karierze, pozwolił dojrzeć i rozpocząć nowy etap. Udowodniłem wtedy, że potrafię osiągać dobre wyniki nie tylko w hali, ale także na otwartym stadionie. Przed wyjazdem na te igrzyska nosiłem w sobie postanowienie, że jeżeli nie stanę na podium, to rezygnuję ze skoków. Na szczęście tak się nie stało.

Do dziś dzierży Pan rekord kraju w skoku wzwyż. To, że od niemal 20 lat nikt nie pobił Pana wyniku, to dobrze czy źle?

Oczywiście każdy sportowiec jest dumny z ustanowienia rekordu. Niemniej, rzeczywiście minęło 20 lat, więc można by już ten wynik poprawić. Myślę, że wkrótce to nastąpi – wielu naszych młodych skoczków zapowiada się naprawdę obiecująco.

Jest Pan uznawany za jednego z najpopularniejszych polskich sportowców. Wielokrotnie był Pan laureatem m.in. „Plebiscytu Przeglądu Sportowego”. Czy takie wyróżnienia były mobilizujące?

Oczywiście, sama świadomość, że mam wielu oddanych kibiców, którzy we mnie wierzą, zawsze dodawała mi skrzydeł. To było niezwykle budujące.

A co aktualnie pochłania Pana najbardziej?

Komentuję „Diamentową Ligę” w Polsacie Sport. Odpowiadam za promocję i kontakty z mediami przy organizacji halowych mityngów Pedro's Cup. Prowadzę wykłady i prelekcje motywacyjne dla firm, w których skupiam się na zależnościach pomiędzy sportem i biznesem. Często też spotykam się z młodzieżą w klubach, szkołach, czy stowarzyszeniach.

Czy sport wciąż jest obecny w Pana życiu?

Jak najbardziej  jest na pierwszym miejscu. Stąd zaangażowanie w działania promujące aktywny tryb życia. Tak wiele zyskujemy dzięki niemu: zdrowie, relaks, a nawet urodę. Gorąco zachęcam wszystkich do codziennej aktywności. Sam regularnie biegam i jeżdżę na rowerze, ale moją prawdziwą pasją jest teraz turystyka górska. Jeszcze w czasach, gdy skakałem stanowiła uzupełnienie treningu. Najczęściej odwiedzam Tatry i Bieszczady.

Rozmawiała Luiza Dziółko
Redakcja CPP

Czytaj także:

Mądry trening to podstawa sukcesu. Wywiad z Markiem Kolbowiczem

Wyzwania mnie lubią. Wywiad z Dorotą Gardias

PKO Bieg Charytatywny już w najbliższą sobotę!