2013.11.14

Cienka czerwona linia pomiędzy inwestowaniem a hazardem

Inwestowanie często pojawia się w zestawieniu z oszczędzaniem. Jako alternatywa, uzupełnienie strategii inwestycyjnej albo dywersyfikacja portfela. Niestety, jakkolwiek by nazywać inwestowanie, jego wartość i skuteczność jest zazwyczaj mocno przeceniana, a jeszcze częściej niebezpieczna dla mało doświadczonego inwestora.

Z jednej strony mamy bezpieczne oszczędzanie, czy będzie to odkładanie pieniędzy w domu, na koncie bankowym, czy zakup obligacji albo jednostek uczestnictwa w funduszach pieniężnych lub gotówkowych. Z drugiej wszelkiego rodzaju inwestycje, które z pojęciem bezpieczeństwa nie mają absolutnie nic wspólnego.

  • Slogan brzmiący "bezpieczna inwestycja" jest logicznie fałszywy, w najlepszym razie to elegancki oksymoron.

Inwestowanie to polowanie na zyski. Im większe, tym lepiej. Inaczej mówiąc, to ryzykowanie własnych pieniędzy z nadzieją na wzrost wartości nabywanych dóbr, towarów lub produktów finansowych (np. akcji lub jednostek funduszy inwestycyjnych). W takim ujęciu inwestowanie to przede wszystkim ryzyko, które ponosimy na własne życzenie skuszeni obietnicą ponadprzeciętnych zysków w bliższej lub dalszej perspektywie.

O inwestycjach myślimy zazwyczaj w dwóch sytuacjach: gdy mamy zbyt mało pieniędzy i chcemy zarobić ich bardzo dużo – najlepiej szybko – lub gdy mamy ich bardzo dużo, ale chcemy je pomnożyć. Można odnieść wrażenie, że między tymi dwiema sytuacjami istnieje głęboka przepaść, jednak przyglądając się im bliżej, okazuje się, że znajdziemy więcej podobieństw niż różnic.

Nawet jeśli powody skłaniające do inwestowania są diametralnie inne, to im więcej czasu inwestorzy poświęcają na inwestowanie, tym bardziej się upodabniają do siebie. Nawet jeśli portfele jednych świecą pustkami, a drugich są pękate.

  • Otóż największym zagrożeniem, jakie czeka na każdego inwestora – małego, średniego czy dużego – jest ryzyko wpadnięcia w szpony hazardu.

Każda czynność wykonywana regularnie, która zawiera w sobie takie elementy jak losowość, pieniądze, nawyk i emocje, upodabnia inwestora do typowego hazardzisty z wszelkimi przypadłościami.

Inwestowanie hazardem?

Większość aktywnych inwestorów zapewne zaprzeczy, nawet jeśli regularnie tracą pieniądze na giełdzie lub na Forexie, licząc na odrobienie strat w bliżej nieokreślonej przyszłości. Większość inwestorów uzna takie porównanie za bezprawne, nawet jeśli każdorazowo inwestują wszystkie swoje wolne środki, traktując rynek finansowy jak ruletkę w kasynie.

Winnych takiej sytuacji nie trzeba długo szukać. Główni podejrzani to emocje oraz ludzka skłonność do irracjonalnych zachowań. Daniel Kahneman, noblista z 2002 roku, w „Pułapkach myślenia” przytacza badania szwajcarskich naukowców, którzy odkryli na drodze eksperymentów, że „zdaniem inwestorów akcje spółek o płynnie brzmiących nazwach zapewniają wyższy wzrost z inwestycji niż akcje spółek o toporniej brzmiących nazwach”1. To jeden z wielu błędów logicznych i poznawczych, jakie każdego dnia popełniają na wszystkich giełdach świata nawet najbardziej doświadczeni inwestorzy. Z jedną poprawką – im mniej doświadczony inwestor, tym liczba błędów drastycznie wzrasta.

Czyż porównanie z hazardem nie jest logiczne, skoro inwestorzy, biorąc pod uwagę odkrycia naukowe z ostatnich lat, z takich dziedzin jak psychologia czy ekonomia behawioralna, zachowują się, po pierwsze – irracjonalnie, po drugie – twierdzą, że inwestowanie jest bezpieczne, jeśli posiada się odpowiednią wiedzę i doświadczenie.

  • Niestety, w wygraną lub ponadprzeciętny zysk łatwo uwierzyć, a po drodze stracić większość, jeśli nie wszystkie, pieniądze.

Przekonali się o tym nie tylko klienci piramid finansowych, ale przede wszystkim regularni inwestorzy giełdowi czy przedsiębiorcy. Nawet jeśli niektórzy realizują zyski, to większość inwestorów traci, większość produktów znika z rynku z braku zainteresowania, większość firm upada w ciągu pierwszych kilku lat istnienia.

Przypadek czy reguła? Na to pytanie trzeba sobie każdorazowo odpowiedzieć samemu, gdy stajemy przed wyborem: ulokować pieniądze w bezpieczny sposób, czy jednak zaryzykować i wybrać agresywną strategię inwestycyjną, jak akcje czy fundusze.

Mała dygresja na zakończenie. Co zastanawiające, świeżo upieczeni nobliści z dziedziny ekonomii za rok 2013 zostali uhonorowani za wykazanie, że rynki finansowe, a tym samym inwestorzy, są mniej racjonalne niż zwykło się sądzić. Eugene Fama zasłynął z tezy, że „ceny aktywów poruszają się w sposób zupełnie przypadkowy”2. Z kolei Robert Shiller dodaje, że „wyceny aktywów są systematycznie niewłaściwe, ponieważ inwestorzy wciąż popełniają te same błędy”3. Jedną z takich pułapek jest, zdaniem Shillera, „owczy pęd inwestorów, czego efektem są tzw. bańki, gdy notowania rosną na fali euforii do nieracjonalnego poziomu, a potem pękają, powracając na rozsądny, uzasadniony ekonomicznie pułap”4.
 
Notabene, wyraźnie widać, że behawioralna szkoła ekonomii, tropiąca nieracjonalne zachowania uczestników rynków finansowych, coraz mocniej przebija się do szerszej świadomości. Robert Shiller jest w końcu jednym z najbardziej znanych przedstawicieli tego nurtu, podobnie jak Daniel Kahneman, uhonorowany Nagrodą Nobla z dziedziny ekonomii w roku 2002.

Pozostaje tylko pytanie, czy przeciętny inwestor weźmie sobie do serca mądre rady naukowców i czy będzie w stanie z nich właściwie korzystać przy podejmowaniu decyzji inwestycyjnych. Tego niestety nie byłbym taki pewien. W końcu emocje potrafią przyćmić i zrujnować każdy, nawet najlepiej skalkulowany plan.

Wojciech Głąbiński

  • Wojciech Głąbiński

    Niezależny autor specjalizujący się w edukacji finansowej. Ponadto pisze o najnowszych odkryciach naukowych z takich dziedzin jak ekonomia behawioralna, neuroekonomia czy psychologia pieniądza. Autor poradnika finansowego "Ekonomia Przetrwania" (Złote Myśli, 2010), obecnie prowadzi dwa blogi: www.edukacjafinansowadlarodzicow.pl oraz www.ekonomiaprzetrwania.pl.

Źródła:
1. Daniel Kahneman w "Pułapkach myślenia", PWN, 2012 , str. 91.
2-3. Marek Wierciszewski, Ekonomiczny Nobel 2013: za analizę cen akcji, Puls Biznesu, 14.10.2013 http://www.pb.pl/3371226,22973,ekonomiczny-nobel-za-ceny-akcji.
4. Miłosz Węglewski, Nobel dla speców od wycen, Newsweek, 14.10.2013
http://opinie.newsweek.pl/nobel-dla-specow-od-wycen-robert-shiller-komentarz-milosza-weglewskiego-na-newsweek-pl,artykuly,272503,1.html.