Mniej znaczy więcej – sztuka Tomasza Tatarczyka

Nazywany jest malarzem drogi lub badaczem czerni. Jego twórczość – na pierwszy rzut oka ciemna i smutna – w rzeczywistości pokazuje filozoficzne podejście człowieka do życia, potęgi natury i przemijania. Tomasz Tatarczyk należy do grona klasyków współczesnej sztuki polskiej. Jego prace znajdują się w wielu kolekcjach w kraju i zagranicą, w tym także w Kolekcji sztuki PKO Banku Polskiego.
Fot. PAP
około min czytania

Tatarczyk urodził się 15 maja 1947 r. w Katowicach. Zanim trafił do warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych najpierw studiował na… Politechnice Warszawskiej. Naukę w ASP rozpoczął dopiero w wieku 29 lat. Szkolił się pod okiem prof. Jana Tarasina na Wydziale Malarstwa. Po obronie dyplomu w jego pracowni został na uczelni, gdzie pracował jako pedagog do 1986 r. W okresie stanu wojennego przyłączył się do niezależnego ruchu artystycznego, wystawiając swoje prace w kościołach.

Zadebiutował na rynku sztuki późno, bo dopiero w 1984 r. Być może dlatego jego twórczość od początku była dojrzała, przemyślana i głęboka. To zapewne z tego powodu zainteresowała się nim warszawska Galeria Foksal, z którą związał się na stałe. Jego prace wystawiały później także m.in. warszawska Zachęta, BWA w Lublinie, Galeria Awangarda we Wrocławiu, Państwowa Galeria Sztuki w So­pocie czy Galeria 86 w Łodzi. Później doszły jeszcze wystawy zagraniczne, na czele z Galerie Ucher w Kolonii i Soho Center for Visual Arts w Nowym Jorku. Artystę zauważyło także kilka fundacji, dzięki którym w trudnym okresie PRL wyjechał na stypendia do Włoch i USA. Ukoronowaniem twórczości Tatarczyka była Nagroda im. Jana Cybisa, przyznawana najwybitniejszym polskim malarzom. Odebrał ją w 2009 r. Zmarł niespełna rok później, po ciężkiej chorobie.

Mistrz redukcji

W swoich obrazach i rysunkach artysta często prezentował fragmenty przyrody wyseparowane z otaczającego świata. Dlatego wielu krytyków i historyków sztuki uważa go także za mistrza redukcji, który skupiał się tylko na tym, co oddaje istotę rzeczy.

Tatarczyk uwieczniał proste motywy, które często powtarzał w swoich cyklach: drogę, bramę, wzgórze, stosy chrustu czy psa. Posługiwał się głównie bielą i czernią, choć ta ostatnia mieniła się często w swej wielowymiarowej głębi innymi barwami – czasem granatem, czasem brązem. Monochromatyczne kompozycje uzupełniał niekiedy dodatkowymi pojedynczymi kolorami, dbając przy tym, by były jedynie dopowiedzeniem i nie zdominowały pracy. Bezpośredni kontakt z jego obrazami olejnymi daje odczucie niemal metafizyczne – nie tylko za sprawą symboliki ukazywanych elementów, ale także samej faktury płótna, na które farbę nakładał grubą warstwą, krótkimi pociągnięciami pędzla. 

Spokój natury

Żył spokojnie, malował z skupieniu, szukał porządku świata w przyrodzie. Portretował naturę, z którą blisko obcował daleko od zgiełku miasta i pędu cywilizacji. Z tego powodu wyjeżdżał z Warszawy do Męcimierza koło Kazimierza nad Wisłą. To tam zorganizował swoją pracownię. 

W swojej twórczości poruszał często temat śmierci. Pokazywał z jednej strony paraliżujący strach przed nią, z drugiej zaś wiarę i nadzieję. Filozoficznie podchodził też do innego częstego tematu swoich prac – przyrody. Pejzaż pokazywał niejako bez człowieka, pozostawiając po nim jedynie ślad, jak rozjeżdżony ślad na drodze czy wydeptane kroki na śniegu. Natura zaś jest u Tatarczyka wielka, silna i wszechwładna, ukazywana często jako przytłaczające czarne wzgórze, któremu człowiek może się tylko bezsilnie przyglądać.

 Tatrczyk-srodek (1).jpg
Bez tytułu – Tomasz Tatarczyk, 1997 (Kolekcja Sztuki PKO Bank Polskiego).

Bohater pies

Motyw ludzki pojawiał się u Tatarczyka niezwykle rzadko. Chętnie w swoich pejzażach umieszczał za to swojego psa. Nie był to jednak portret zwierzęcia, a raczej swoisty kod, którym artysta zaszyfrował swoje przemyślenia na temat istoty świata. Pies na obrazach Tatarczyka symbolizował bowiem samotnego człowieka w zestawieniu z potężną naturą. Czasem biegał bez celu, czasami zatrzymywał się w bezruchu i przyglądał, raz szedł spokojnie na smyczy, innym razem napinał ją nerwowo, jakby chciał się zerwać i uciec. Także w tym przypadku artysta zredukował wszystkie zbędne elementy do niewielu czarnych, naprawdę potrzebnych plam. Pomijał to, co nieistotne, pokazując tylko to, co najważniejsze. 

Wielki artysta

Tomasz Tatarczyk należy niewątpliwie do grona najwybitniejszych polskich artystów XX wieku, a jego twórczość stanowi kanon polskiej sztuki współczesnej. Warto obejrzeć jego prace, by stanąć oko w oko z tymi filozoficznymi przemyśleniami na temat przemijania i sensu istnienia.

Dzieła Tatarczyka znajdują się dziś w wielu cenionych kolekcjach sztuki. Poza PKO Bankiem Polskim mają je także w swoich zbiorach: Muzeum Narodowe w Warszawie, Muzeum Sztuki w Łodzi i Zachęta Sztuki Współczesnej w Szczecinie oraz Kolekcja Davida Andersona w Buffalo (USA), Tufts University of Massachusetts (USA), Moderna Museet w Sztokholmie (Szwecja), Aldrich Contemporary Art Museum w Ridgefield (USA) czy Muzeum w Vukowarze (Chorwacja).