2013.10.04

Człowiek-zjawisko

Rolę Roberta Więckiewicza w swoim najnowszym filmie „Wałęsa. Człowiek z nadziei” Andrzej Wajda ocenił jako mistrzowską. Janusz Głowacki, który napisał scenariusz do filmu, stwierdził, że aktor jest w niej „lepszy od oryginału”. Sam Więckiewicz zamieszanie wokół swojej osoby podsumował skromnie, mówiąc, że powierzono mu zadanie aktorskie, które starał się wykonać najlepiej, jak potrafił.

Robert Więckiewicz urodził się i dorastał w rodzinie robotniczej w Nowej Rudzie. Zanim został aktorem, ukończył technikum budowlane i szkołę policealną. Do wrocławskiej państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej dostał się, gdy miał 22 lata. W wyborze drogi zawodowej wspierali go rodzice, którzy mocno wierzyli w jego talent. Więckiewicz w wywiadach przyznaje jednak, że właściwie nie wie do końca, co nim kierowało, gdy decydował się na aktorstwo, gdyż będąc dzieckiem, nienawidził wszelkich publicznych wystąpień. Ale już po rozpoczęciu studiów zrozumiał, że nareszcie znalazł się „we właściwym miejscu”.

Polski De Niro

Dziś Robert Więckiewicz ma 46 lat i dorobek filmowy, którego może mu pozazdrościć niejeden kolega po fachu. Po studiach przez pięć lat pracował w poznańskim Teatrze Polskim. Jednak w jego przypadku teatr był jedynie trampoliną do kariery filmowej. Kino zawsze było bliższe jego sercu i... zawodowym ambicjom. Na dużym ekranie debiutował już w 1991 roku w filmie „Ferdydurke” Jerzego Skolimowskiego. Jednak na role życia, bo tak mówi się o jego ostatnich kreacjach aktorskich, musiał zaczekać prawie 20 lat.

Przeprowadzka do Warszawy okazała się dla niego krokiem milowym – to tu, na scenie Teatru Rozmaitości, wypatrzyli go Andrzej Saramonowicz i Tomek Konecki. I to właśnie udział w ich komediach „Pół serio” i „Ciało” (2003 r.) aktor określa jako prawdziwy początek swojej filmowej kariery. Wkrótce potem Juliusz Machulski zaproponował mu główną rolę w filmie „Vinci” (2004 r.), a z ram przeciętności na dobre wyrzuciła go kreacja gangstera w „Świadku koronnym” (2007 r.). Rok 2010 był kolejnym przełomem – to wówczas zagrał w filmach „Ukryci” Agnieszki Holland, „Różyczka” Jana Kidawy-Błońskiego oraz „Ślubach panieńskich” Filipa Bajona.

Do tej pory wystąpił w blisko 40 polskich filmach i wielu serialach telewizyjnych. Zawsze wierzył, że pracą, wytrwałością i konsekwencją – przy odrobinie szczęścia – można wiele osiągnąć. Nie zawiódł się. Dziś jest nazywany „Robertem De Niro polskiego kina”.

Kandydat do Oscara

W przypadku Roberta Więckiewicza, ilość idzie w parze z jakością. W swoim dorobku ma bowiem wiele nagród i wyróżnień. Od kilku lat reżyserzy powierzają mu główne role w swoich filmach, wiedząc, że kogokolwiek miałby zagrać, zrobi to po mistrzowsku.

W styczniu 2012 roku odbyła się premiera filmu Agnieszki Holland „W ciemności”. Więckiewicz zagrał w nim Leopolda Sochę, polskiego kanalarza ratującego Żydów w czasie okupacji we Lwowie. 24 stycznia 2012 roku film uzyskał nominację do Oscara – jako dziewiąta polska produkcja w historii. W tym roku do tej najważniejszej na świecie nagrody kinematograficznej zgłoszono „Wałęsę. Człowieka z nadziei”, w którym główną rolę również zagrał Robert Więckiewicz.

Aktor, przygotowując się do roli Lecha Wałęsy, obejrzał mnóstwo materiałów archiwalnych. Twierdzi, że najtrudniejsze było w niej odcięcie się od opinii i poznanie Wałęsy jako robotnika, przywódcę i głowę rodziny. - W Polsce jest 38 milionów ekspertów od Wałęsy – mówił w wywiadach, wiedząc, że film może być odbierany bardzo różnie. Nie potraktował jednak udziału w filmie Wajdy wyjątkowo, podszedł do niego, jak do każdego innego powierzanego mu zadania aktorskiego: - Nie mogłem myśleć o tym, że film będzie oceniany na całym świecie – deklarował. Jednocześnie miał świadomość, że rola współczesnego, żyjącego bohatera, będzie trudna do zagrania.

Momentem przełomowym w przygotowaniach była myśl, że nie może „zagrać” Wałęsy swoim głosem, tylko musi nauczyć się mówić dokładnie tak, jak były prezydent. Odtworzył więc jego gesty, sposób artykulacji, mimikę, uśmiech, specyficzny timing wypowiedzi. Ponoć najbardziej bał się tego, żeby „nie przechylić się w stronę karykatury”. Na planie dbał o to Andrzej Wajda, który o współpracy z Więckiewiczem wypowiada się w samych superlatywach. Określił go nawet mianem „zjawiska” pojawiającego się raz na jakiś czas w aktorskim świecie. Autor scenariusza do „Wałęsy”, Janusz Głowacki, także był zachwycony kreacją Więckiewicz, nazywając go „najlepszym aktorem w kraju”.

„Wałęsa. Człowiek z nadziei”

Szkielet filmu oparty został na wywiadzie Lecha Wałęsy z Orianą Fallaci, włoską dziennikarką. Andrzej Wajda, laureat Oscara za całokształt twórczości, przedstawia historię wielkich przemian, które przetoczyły się nie tylko przez zebrania partyjne, wiece i Okrągły Stół, ale także przez jedno z mieszkań na gdańskim osiedlu z wielkiej płyty. Reżyser wdziera się w prywatność rodziny Wałęsów. W filmie próbuje uchwycić fenomen przemiany skupionego na codzienności człowieka w charyzmatycznego przywódcę. To opowieść o mężu, ojcu i prostym robotniku, który wyzwolił w milionach ludzi marzenie o wolności.

Światowa premiera filmu „Wałęsa. Człowiek z nadziei” podczas festiwalu w Cannes zakończyła się owacją na stojąco oraz bardzo pochlebnymi recenzjami w światowej prasie. Główna rola Więckiewicza określana jest zaś jako majstersztyk aktorskiego warsztatu.

Opracowała Karolina Miklewska