2015.02.13

"W Reminiscencjach Muzycznych wita Państwa Jan Weber"

13 lutego obchodzimy Światowy Dzień Radia. Święto zostało ustanowione przez UNESCO w celu promowania tego medium i podkreślenia jego znaczenia we współczesnej historii. Z tej okazji przypominamy sylwetkę Jana Webera - wybitnego polskiego muzykologa i dziennikarza przez wiele lat związanego z Polskim Radiem, które w tym roku świętuje 90-lecie istnienia. W jubileuszowe obchody włączył się PKO Bank Polski, przekazując PR kilkanaście tysięcy płyt, nut i partytur Webera.

  • Jan Weber - uważany powszechnie za jednego z najbardziej charyzmatycznych radiowców. Zgromadził kolekcję kilkunastu tysięcy płyt, kilkuset książek, korespondował z wybitnymi artystami muzycznymi swojego okresu. W lutym Fundacja PKO Banku Polskiego umożliwiła spadkobiercom Webera przekazanie części jego bogatego zbioru Polskiemu Radiu.

Jan Weber z Polskim Radiem związany był od 1956 roku. W Programie Trzecim prowadził audycje: "Koncerty zatrzymane w czasie ", "Niezapomniane koncerty fortepianowe ", "Reminiscencje muzyczne", "Wielki pianista Władymir Horowitz ". Szczególnie popularny był jego kultowy wręcz cykl "Reminiscencje muzyczne" (który rozpoczynał się słynnym "w Reminiscencjach Muzycznych wita państwa Jan Weber"). Był również autorem wielu programów telewizyjnych m.in. "Rozmowy o muzyce".

  • Redaktor sam także zasiadał za fortepianem. Na stronie internetowej Polskiego Radia można posłuchać wykonywanego wspólnie z Jerzym Goliszewskim i Michałem Wesołowskim "Frontispice" Maurice'a Ravela. Nagranie z sierpnia 1984 roku to prawdziwy rarytas dla fanów Jana Webera.

Niezłomny kolekcjoner

Kolekcjonował nie tylko płyty i książki, ale również anegdoty i żarty rysunkowe, a nawet… głosy ptaków. W młodości czynnie uprawiał szybownictwo, zawsze interesował się sportem. W zainteresowaniach muzycznych absolutnie nie poprzestawał na klasyce, ale słuchał jazzu, muzyki rockowej. Szczególnie lubił heavy-metal. Powiedział kiedyś: "Nie mówię tego, żeby kogoś kokietować. Beatlesi to sentymentalne chłopiska. A heavy-metal to coś prowokującego, nowego. W sztuce zawsze szukam awangardy".

Czytaj także: Fundacja PKO Banku Polskiego ofiarowała muzyczne zbiory Jana Webera Polskiemu Radia

Udało mu się zgromadzić ogromny zbiór płyt, nut, partytur. Jak do tego doszło? Niezwykle sugestywnie opisuje to wybitny muzykolog, Wojciech Nowik w swych wspomnieniach o Janie Weberze z 2012 r. pt. "Jana Webera brakuje dojmująco".

- Jan Weber był niewątpliwie osobowością, osobowością wyróżniającą się w środowisku swą pasją, wiedzą, działalnością radiową, przede wszystkim - nieprzeciętnymi umiejętnościami wynalezienia i zdobycia cymeliów fonograficznych. W tamtym, socjalistycznym ustroju, w epoce płyt winylowych, dostęp do nagrań firm zachodnich, z którymi współpracowali najwybitniejsi artyści, był niezwykle ograniczony. W naszej redakcji śladowe rezultaty tych działań znajdowały skromne odzwierciedlenie w audycjach cyklu "Po raz pierwszy na antenie". Janek miał przebogate, stale pomnażane zasoby płyt, które zdawały się stanowić cel i esencję jego życia.

Błyskotliwy "bard"

Dziś nikt nie ma wątpliwości, że jego audycje uczyniły dla propagowania muzyki poważnej więcej niż całe pokolenia popularyzatorów. W jaki sposób mogła mu się udać tak trudna sztuka? Przede wszystkim posiadał ogromną wiedzę związaną ze światową pianistyką. Ale duża w tym zasługa samej formy. Stworzył własny, niepowtarzalny styl prezentacji muzyki klasycznej. Gawęda, na którą składały się humor, operowanie grą słów, dygresje, przytaczanie licznych anegdot, dobitne wyrażanie osobistych poglądów. Jan Weber pierwszy też wprowadził sposób prezentacji muzyki na antenie polegający na porównywaniu różnych wykonań tego samego utworu. Znany dziennikarz i krytyk muzyczny Zdzisław Sierpiński powiedział o Janie Weberze, że "odnalazł formę radiową, nieprzekładaną na inne formy medialne". Jego audycje wryły się na zawsze w pamięć słuchaczy.

Nie sposób nie przytoczyć jakiejś anegdoty, bo przecież to m.in. one powodowały, że jego audycje przepełnione były humorem i odniesieniami do rzeczywistości. Powodowały, że każdy przeciętny słuchacz czuł, że ta muzyka jest skierowana właśnie do niego.

  • O Piłsudskim i Paderewskim

    "Po posiedzeniu rządu, nudnym ze swej natury, Piłsudski spytał Paderewskiego z nutą ironii w głosie: - Pan premier może nam teraz coś zagra, może słynnego Menueta? Pytanie spotkało się z natychmiastową ripostą: - Bardzo chętnie, pod warunkiem, że pan naczelnik zatańczy".

    O wścibskim słuchaczu

    "Kiedyś wścibski słuchacz dopytywał się natrętnie o nazwisko redaktora, wskazując na prawdopodobieństwo niemieckiego pochodzenia. Na to Jan Weber ustosunkował się następująco: - Zdradzę mu w sekrecie, że do najbliższych zaliczam Karola Marię von Weber".

Niestrudzony propagator

Jego zaangażowanie w popularyzację muzyki poważnej było nie do przecenienia. Warto odnieść się do wspomnień Wojciecha Nowika, który w niezwykle trafny i piękny sposób pisze o fenomenie pracy Jana Webera.

- Dzięki swym zdolnościom, wiedzy i pasji umiał za pośrednictwem tego medium jak nikt inny otworzyć na muzykę uszy, umysł i serce słuchacza; potrafił uświadomić kompozytorom potrzeby i możliwości współczesnego odbiorcy; tworzył pomosty pomiędzy dziełem a słuchaczem, sztuką a jej recepcją.

Luiza Dziółko
Redakcja CI