Debiuty młodzieżowców z PKO Bank Polski Ekstraklasy w kadrze

W meczu eliminacyjnym MŚ z Andorą w reprezentacji narodowej po raz pierwszy wystąpili dwaj piłkarze PKO Bank Polski Ekstraklasy – 20-letni Kamil Piątkowski z Rakowa Częstochowa oraz Kacper Kozłowski z Pogoni Szczecin. 17-letni pomocnik stał się najmłodszym debiutantem w kadrze od czasów… Włodzimierza Lubańskiego! Na ławce rezerwowych zasiadł m.in. powołany awaryjnie 21-letni bramkarz Cracovii Karol Niemczycki, który na jednym z treningów zabłysnął, broniąc rzut karny wykonywany przez Roberta Lewandowskiego.
około min czytania

Przypomnijmy, że na początku marca nowy selekcjoner piłkarskiej reprezentacji Polski Paulo Sousa ogłosił szeroką 35-osobową kadrę narodową, z której zamierzał wybrać piłkarzy na marcowe mecze eliminacji mistrzostw świata z Węgrami, Andorą i Anglią. Na liście znalazło się aż sześciu piłkarzy PKO Bank Polski Ekstraklasy, z których pięciu nie wystąpiło jeszcze w pierwszej reprezentacji.

Z PKO Bank Polski Ekstraklasy na zgrupowanie kadry

Do szerokiej kadry Sousy trafiło dwóch obrońców z polskiej ligi – 20-letni Kamil Piątkowski (Raków Częstochowa) i 22-letni Tymoteusz Puchacz (Lech Poznań), a także czterech pomocników – 24-letni Bartosz Kapustka (Legia Warszawa), 22-letni Sebastian Kowalczyk (Pogoń Szczecin), 17-letni Kacper Kozłowski (Pogoń Szczecin) i 22-letni Bartosz Slisz (Legia Warszawa). Spośród wymienionych tylko Kapustka występował wcześniej w reprezentacji. W połowie marca portugalski trener ogłosił finalną kadrę i na swoje pierwsze zgrupowanie z Biało-Czerwonymi powołał Piątkowskiego, Kozłowskiego, Kowalczyka i Slisza.

Przy okazji wyjazdowego meczu z Węgrami w oficjalnej kadrze meczowej znaleźli się Piątkowski i Kozłowski, jednak spotkanie obejrzeli z ławki rezerwowych. Obaj zadebiutowali podczas spotkania z Andorą na stadionie Legii w Warszawie, przy czym Piątkowski wyszedł na boisko w podstawowym składzie i rozegrał cały mecz, a Kozłowski na placu gry pojawił się w 73. minucie, zastępując Piotra Zielińskiego.

Podczas rywalizacji z Anglią na słynnym stadionie Wembley w kadrze meczowej z piłkarzy PKO Bank Polski znaleźli się Kozłowski i Kowalczyk. Piątkowski tym razem wypadł z kadry z powodu pozytywnego wyniku testu na zakażenie koronawirusem. Jeżeli chodzi o Bartosza Slisza, to na razie nie udało mu się wskoczyć do kadry meczowej, ale już sam udział w zgrupowaniu był dla niego wielkim wydarzeniem.

Do tej pory nie miałem możliwości trenowania z tak renomowanymi zawodnikami. Wiadomo, że w Legii też mamy kilku reprezentantów kraju, ale kadra narodowa to zupełnie inny poziom. Trener Sousa wywarł na mnie ogromne wrażenie. Na razie skupiam się jednak na ciężkiej pracy i zobaczymy co przyniesie mi los – stwierdził Slisz w rozmowie z serwisem legia.net.

Warto też dodać, że w kadrach meczowych na spotkania z Andorą i Anglią znalazł się powołany awaryjnie 21-letni bramkarz Cracovii Karol Niemczycki, który zastąpił Łukasza Skorupskiego. Przyczyną było zakażenie SARS-CoV-2, które stwierdzono u golkipera włoskiego klubu Bologna FC.

Kamil Piątkowski w podstawowym składzie

Kamil Piątkowski (1).jpg
Fot. PAP

Najbardziej zadowolony ze swojego udziału w zgrupowaniu może być obrońca Rakowa Częstochowa Kamil Piątkowski, który w meczu z Andorą jako jedyny z piłkarzy PKO Bank Polski Ekstraklasy wyszedł na boisko w podstawowym składzie, wysłuchał Mazurka Dąbrowskiego i rozegrał pełne 90 minut. 20-latek pokazał się z dobrej strony, a formacja defensywna reprezentacji Polski zagrała na zero z tyłu.

Gra w reprezentacji była moim wielkim marzeniem. Na początku byłem trochę zestresowany, ale myślę, że w każdym kolejnym podaniu czułem się coraz pewniej. Na boisku dużo pomagał mi Kamil Glik, który cały czas się ze mną komunikował. To dodawało mi pewności siebie. Fajnie mieć takiego kolegę z boku – przyznał po meczu Kamil Piątkowski w rozmowie z Polsatem Sport.

Przypomnijmy, że Piątkowski w PKO Bank Polski Ekstraklasie będzie występował do końca obecnego sezonu, a następnie przejdzie do austriackiego klubu FC Salzburg. To drużyna, która od siedmiu lat regularnie zdobywa mistrzostwo Austrii, a w ostatnich dwóch sezonach występowała w fazie grupowej Ligi Mistrzów.

Nowy klub Piątkowskiego zapłacił za niego aż 5 mln euro, co dla Rakowa Częstochowa stanowi niewyobrażalne zasilenie budżetu. Do tej pory łączna wartość pięciu najdroższych transferów w historii klubu wyniosła… niecałe 700 tysięcy euro.

Dziś wydaje się, że spośród wszystkich piłkarzy PKO Bank Polski Ekstraklasy to właśnie Piątkowski ma największe szanse, żeby załapać się do kadry na finały Euro 2020.

Najmłodszy debiutant od czasów Włodzimierza Lubańskiego

Kacper Kozłowski (1).jpg
Fot. PAP

Wchodząc na boisko w 73. minucie meczu z Andorą pomocnik Pogoni Szczecin Kacper Kozłowski stał się drugim najmłodszym debiutantem w reprezentacji Polski. Zaliczając swój pierwszy występ w seniorskiej drużynie narodowej młodszy od niego był tylko Włodzimierz Lubański. Kozłowski zadebiutował w wieku zaledwie 17 lat i 163 dni. Lubański, pojawiając w kadrze w 1963 r., miał 16 lat i 188 dni. Warto jednak zauważyć, że Kozłowski zaliczył pierwszy występ w meczu o stawkę – w eliminacjach mistrzostw świata. Lubański w 1963 r. debiutował w spotkaniu towarzyskim z Norwegią, zakończonym wygraną 9:0.

Porównania Kozłowskiego do Lubańskiego rozbudzają wyobraźnię. Legendarny napastnik Górnika Zabrze to jeden z najwybitniejszych zawodników w historii polskiej piłki nożnej, który z 48 golami na koncie przez blisko 40 lat pozostawał najskuteczniejszym napastnikiem. Dopiero niedawno wyprzedził go Robert Lewandowski.

Warto dodać, że w klasyfikacji najskuteczniejszych strzelców w historii Ekstraklasy Lubański zajmuje szóstą pozycję ze 155 bramkami. Kozłowski zaliczył udany debiut i już kwadrans po wejściu na boisko rozpoczął akcję, którą kontynuowali Kamil Grosicki i Karol Świderski, a która pozwoliła Polakom strzelić gola na 3:0.

Chciałem dobrze wejść do drużyny i myślę, że pokazałem, jak powinno się to robić. Nie miałem żadnego stresu. Od dziecka marzyłem o tym, żeby zagrać na najwyższym poziomie, a tym bardziej w kadrze narodowej. Teraz spełniłem jedno ze swoich marzeń. Jeszcze rok temu mogłem ich oglądać w telewizji, a teraz z nimi współpracuję na boisku – zauważył Kacper Kozłowski w rozmowie z Polsatem Sport, który wierzy, że dostanie kolejne szanse na grę w reprezentacji.

Dodajmy, że za świetne występy ligowe Kozłowski został niedawno wyróżniony tytułem Młodzieżowca Grudnia 2020 PKO Banku Polskiego. Dzięki pierwszemu występowi w reprezentacji w klasyfikacji najmłodszych debiutantów „zepchnął” na trzecie miejsce Marka Saganowskiego, który po raz pierwszy w koszulce z orłem na piersi zagrał w wieku 17 lat i 183 dni. Miało to miejsce w 1996 r. w meczu towarzyskim z Białorusią, zakończonym remisem 1:1.

21-latek z Cracovii obronił rzut karny Lewandowskiego

pap_20210328_1G4[1] (1).jpg
Fot. PAP

Gdy okazało się, że trzeci bramkarz Łukasz Skorupski jest zakażony koronawirusem, trener Paulo Sousa powołał w trybie awaryjnym zastępczego golkipera. Wcześniej w jego szerokiej kadrze pozycję numer cztery miał Bartłomiej Drągowski z Fiorentiny, jednak nie mógł przyjechać z Włoch z powodu problemów ze zdrowiem. W tej sytuacji Portugalczyk postawił na… 21-letniego bramkarza Cracovii Karola Niemczyckiego.

Niemczycki zaliczył prawdziwe wejście smoka, bo na oficjalnym treningu reprezentacji przed meczem z Andorą obronił rzut karny, wykonywany przez kapitana reprezentacji Polski, a zarazem najlepszego napastnika świata Roberta Lewandowskiego.

Snajper Bayernu Monachium oddał mocny strzał w prawy róg bramki, jednak Niemczycki zdołał sparować piłkę. Było to o tyle niezwykłe wydarzenie, że większość bramkarzy, grających na wysokim poziomie Bundesligi oraz Ligi Mistrzów nie jest w stanie obronić jedenastek wykonywanych przez Polaka. Tymczasem Niemczycki dokonał tego podczas pierwszego dnia na zgrupowaniu reprezentacji.

Po zakończeniu treningu do Niemczyckiego podszedł prezes Polskiego Związki Piłki Nożnej Zbigniew Boniek, który w wesoły sposób dawał mu do zrozumienia, że dokonał wielkiej rzeczy.

Dzwonię do dziadka, babci, do trenera, że Robertowi karnego złapałeś. Ja bym od razu zadzwonił. Babcia się dowie, ojciec… – żartował prezes PZPN.

Dla Niemczyckiego udział w zgrupowaniu reprezentacji, obrona rzutu karnego wykonywanego przez Roberta Lewandowskiego, a następnie wyjazd z kadrą na mecz z Anglią na pewno stanowi wielką motywację do dalszej pracy. Można spodziewać się, że doda mu też pewności w najbliższych meczach PKO Bank Polski Ekstraklasy.

Zobacz Tweet.

Marek Wiśniewski