Artur Partyka: Warto mieć PKO Bieg Charytatywny w swoim sportowym CV

Warto zapisać się z przyjaciółmi na 5. PKO Bieg Charytatywny, żeby zrobić coś dla siebie, ale też dla osób, które potrzebują naszego wsparcia – przekonuje Artur Partyka, wybitny przed laty skoczek wzwyż, który pełni rolę ambasadora 5. PKO Biegu Charytatywnego. 14 września pojawi się na zawodach w Łodzi.
Fot. PAP/Grzegorz Michałowski
około min czytania

Jak odnajduje się Pan w roli ambasadora 5. PKO Biegu Charytatywnego w Łodzi? Co zadecydowało, że przyjął Pan tę rolę?

Artur Partyka: Rolę ambasadora tych zawodów będę pełnił już po raz trzeci. Byłem nim przy okazji pierwszej i drugiej edycji biegu. Później coś nie grało z terminami, więc nastąpiła przerwa. Ale z przyjemnością wracam. PKO Bieg Charytatywny to bardzo ciekawa inicjatywa. Biegamy, liczymy okrążenia i wspieramy potrzebujących.

Cieszy się Pan, że obowiązki ambasadora zawodów będzie pełnił pan w swoim mieście – Łodzi?

Tak, to dla mnie bardzo istotne. Mieszkam w Łodzi, więc szczególnie zależy mi na tym, żeby reprezentanci z tego miasta osiągnęli jak najlepszy wynik. PKO Bieg Charytatywny jest więc dla mnie połączeniem kilku rzeczy – aktywności fizycznej, dobrego celu, ciekawego pomysłu i miejsca, w którym mieszkam.

W zawodach biegowych zazwyczaj walczy się o indywidualny czas, ale tu dochodzi rywalizacja sztafetowa z innymi zespołami, a nawet rywalizacja miast. W jakim stopniu nakręca to atmosferę i motywuje zawodników?

Rzeczywiście. Bieg odbywa się równolegle w 12 lokalizacjach. Ranking podawany jest na bieżąco więc o najlepszy wynik walczą nie tylko zespoły, ale też miasta. Ludzie dopingują się do jeszcze szybszego pokonywania kolejnych okrążeni: „Słuchajcie, musimy przyspieszyć, bo wyprzedza nas takie czy inne miasto”. A wszystko po to, żeby pomóc dzieciom. Dla zawodników to ważny czynnik motywacyjny.

Często angażuje się Pan w projekty charytatywne?

Wspomagam wiele akcji. Kiedy tylko dysponuję wolnym terminem, chętnie uczestniczę w różnego rodzaju imprezach. Od dawna nie mam już gadżetów z kariery sportowej, bo wszystko dawno przekazałam na cele charytatywne.

Trenując skoki wzwyż, jak dużo czasu poświęcał Pan na bieganie?

Jak na skoczka wzwyż, sporo. Zwłaszcza w pierwszym okresie przygotowawczym do sezonu. Zazwyczaj jest to u nas październik lub listopad. Bieganie było dla mnie fajną formą treningu, podnoszącego ogólną wytrzymałość. Potem przekłada się to na lepszą kondycję, lepszą sprawność przy wykonywaniu innych konkurencji. To sport, który zawsze się przydaje.

Dlaczego warto wziąć udział w 5. PKO Biegu Charytatywnym? W jaki sposób zachęciłby Pan ludzi do zarejestrowania swoich drużyn?

Warto zapisać się na zawody z przyjaciółmi, żeby zrobić coś dla siebie, ale też dla osób, które potrzebują naszego wsparcia. Warto pomagać. Warto mieć tak wyjątkową imprezę w swoim biegowym CV.

Zapraszam zarówno do Łodzi, gdzie będę ambasadorem, jak i pozostałych jedenastu lokalizacji w Polsce, które będą uczestniczyły w 5. PKO Biegu Charytatywnym.

Marek Wiśniewski