2015.10.23

Zabawa w oszczędzanie

Najlepszą metodą na nauczanie dzieci jest zabawa. Szczególnie w przypadku maluchów, które dopiero poznają świat. Poprzez zabawę możemy przekazać dziecku wiele wartościowych informacji, pomóc mu odnaleźć się w nowej grupie czy uczyć podstawowych zasad funkcjonowania w społeczeństwie. Nie inaczej sprawa wygląda w przypadku gospodarowania pieniędzmi.

Zabawa w oszczędzanie. Fot. shutterstock.com

Czteroletnia Matylda poprosiła tatę o kupienie ulubionego słodycza. „Dam ci pieniądze!” zawołała, machając portfelikiem wypchanym monetami, głównie jedno- i dwugroszówkami. Tata Matyldy zabrał portfelik, a na zakupach wsypał jego zawartość do maszyny zliczającej monety. Licznik pokazał nieco ponad trzy złote. Po powrocie do domu tata wręczył Matyldzie zakupiony rarytas. „A gdzie reszta?” – zapytała dziewczynka. Gdy usłyszała, że reszty nie ma, bo słodycz kosztował praktycznie tyle, ile było w portfelu, krzyknęła „Co? Wydałeś całą kasę?!” .Tłumaczenie, że „kasy” wcale nie było tak dużo, nie pomogło i dopiero wręczenie nowych kilku monet uspokoiło rozgoryczoną dziewczynkę.

Rodzicom małych dzieci takie anegdoty nie są obce. Maluchy nie znają jeszcze podstawowych zasad, więc tworzą swoje własne. I chociaż jest to urocze i często zabawne, przychodzi czas, kiedy trzeba powoli wprowadzać dzieci w świat reguł. W tym celu najlepiej sprawdza się zabawa.

Zabawa w sklep

Parafrazując popularną zagadkę, moglibyśmy zapytać: „Co ma większą wartość: kilogram piór czy kilogram złota?”. Choć góra piór musiałaby sięgać kilkunastu lub kilkudziesięciu pięter, żeby ważyć tyle samo co sztabka złota, i tak jej wartość będzie o wiele niższa. Dla dorosłego jest to dość prosta sprawa, dla kilkulatka – jeszcze czarna magia. Jak wytłumaczyć, że „duży” nie znaczy „cenny”? Dobrym rozwiązaniem jest popularna zabawa w sklep. Uczy, co to cena i wartość produktu – za jeden artykuł trzeba zapłacić dwie monety, za inny cztery. Początkowo, w zabawie z 2-3 latkami, nie trzeba wprowadzać pieniędzy, mogą je zastąpić pionki czy klocki. Z czasem, gdy dziecko obserwuje rodziców podczas prawdziwych zakupów i coraz więcej rozumie, można już używać „monet” i „banknotów”.

Podczas zabawy dbajmy o zachowanie w miarę realnych zależności cenowych – niech rogal kosztuje 1 monetę (1 zł), a nowa lalka 10 monet (10 zł). Powinniśmy dziecku tłumaczyć, że cena zależy od wielu czynników, np. od materiału z jakiego wykonany jest produkt, jego przeznaczenia czy trwałości. Rogal jest wypiekany dość szybko i tanim kosztem, zjada się go na raz, a lalkę stworzono z kilku materiałów i ma się ją na dłuższy czas. Ponadto, podczas zabawy warto, aby dorosły komentował swoje wybory zakupowe, mówiąc np. „o, kupię dwa rogale, masło i dżem, bo Ola lubi zjeść takie śniadanie przed pójściem do przedszkola” albo „kupiłem wszystkie ważne produkty, zostało mi jeszcze 10 zł, więc mogę je wydać na czasopismo”. Pokazuje to, że niektóre artykuły są niezbędne i na nie wydaje się pieniądze w pierwszej kolejności, inne mogą poczekać, aż odłożymy odpowiednią sumę.

  • Ideę nauki przez zabawę realizuje również dedykowany dzieciom, nowoczesny i przyjazny najmłodszym użytkownikom internetowy serwis transakcyjny PKO Junior (junior.pkobp.pl), wzbogacony o funkcje wspierające edukację finansową i rozwój postawy przedsiębiorczej dziecka. Daje on dziecku m.in. możliwość zakładani wirtualnych skarbonek i oszczędzania na konkretny cel – klocki, ulubioną lalkę, puzzle itp.

Monopoly i zakładanie własnego biznesu

Dla dzieci w wieku wczesnoszkolnym ciekawą grą edukacyjną jest kultowe Monopoly lub jej odpowiedniki, np. Eurobusiness. Wcielenie się w rolę właściciela znanych miast, możliwość budowania domów i hoteli, nutka ryzyka, kiedy losuje się kartę lub przechodzi przez miasto przeciwnika. Oprócz świetnej zabawy, gry typu Monopoly dostarczają możliwości do ćwiczenia strategii finansowych i testowania własnego temperamentu. Niektóre dzieci szybko się zniechęcają do gry, inne zawczasu obmyślają, który zakup przyniesie im najwięcej korzyści. Często już na tym etapie widać, jak u młodego człowieka kształtują się predyspozycje do inwestowania i skłonność do podejmowania ryzyka.

Wśród gier planszowych znajdziemy również tzw. gry ekonomiczne, pozwalające wcielić się w rolę właściciela firmy, który negocjuje kontrakty czy tworzy biznesplan. Tutaj oprócz obierania różnych strategii finansowych, trzeba ćwiczyć myślenie analityczne, liczenie i branie odpowiedzialność za swoje decyzje.

W dobie internetu, również w sieci znajdziemy gry, które można zastosować w edukacji przedsiębiorczości. Przykładem jest gra PKO Banku Polskiego "Przygody z Lokatką".

Papierowy milioner

Kiedy byłam mała, wycinałam z notesu paski papieru, na których pisałam nominały – to były moje zabawkowe banknoty. Dzisiaj można nabyć wiele gotowych gadżetów, które urozmaicają i urealniają zabawę. Tak więc na półce obok misia i hot wheelsa, może znaleźć się zestaw zabawkowych monet i banknotów, które swoim wykonaniem do złudzenia przypominają prawdziwe pieniądze, imitacje kasy fiskalnej czy papierową gotówkę w obcych walutach. Są to akcesoria, które rozwijają sprawność finansową dzieci i absorbują ich uwagę dzięki podobieństwu do rzeczywistych przedmiotów. A zabawa nimi jest jeszcze bardziej ekscytująca, kiedy można poczuć się jak milioner, trzymając w dłoni gruby plik wydrukowanych banknotów.

Frajdą dla dzieci jest również możliwość uczestniczenia w dorosłym życiu rodziców. Wspólne planowanie zakupów, zapłacenie prawdziwymi banknotami to gratka dla kilkulatków. Zapraszając je do realnego świata, dostarczamy im nie lada zabawy, a także wartościowej lekcji. A co najważniejsze, spędzamy czas w gronie rodzinnym, a to przynosi małemu dziecku najwięcej radości.

  • Karolina OleksaKarolina Oleksa

    Psycholog, absolwentka studiów licencjackich z zarządzania, realizuje doktorat z psychologii w zarządzaniu. Zawodowo trener kompetencji miękkich, wykładowca Wyższej Szkoły Bankowej w Poznaniu oraz redaktor prowadząca publikacji edukacyjno-psychologicznych, w tym m.in. wiodącego czasopisma dla nauczycieli edukacji wczesnoszkolnej o nazwie "Życie Szkoły".

Czytaj także:

Błędy w edukacji finansowej, których lepiej nie popełniać

Jak (nie) rozmawiać z dziećmi o pieniądzach