2015.10.09

Filharmonie i opery w ofensywie!

Ostatnio coraz głośniej mówi się o tym, że Polacy „odkrywają” kulturę wysoką. Po okresie zachłyśnięcia się popkulturą, której niepowstrzymany zalew zmienił dotkliwie nie tylko zewnętrzny obraz polskich miast i wsi, ale też silnie wpłynął na naszą wrażliwość estetyczną, powoli szukamy alternatyw. Uporczywa praca u podstaw – przede wszystkim budowanie siedzib i nowoczesnych gmachów filharmonicznych i operowych, ale także mentalne, a niejednokrotnie i dosłowne wyjście muzyków do publiczności z atrakcyjną ofertą artystyczną, zaczyna przynosić owoce.

Inauguracja sezonu symfonicznego w Narodowym Forum Muzyki we Wrocławiu. Fot. Bogusław Beszłej/NFM
Inauguracja sezonu symfonicznego w Narodowym Forum Muzyki we Wrocławiu. Fot. Bogusław Beszłej/NFM

O inwestycjach w kulturę nie mówi się tak często, jak o autostradach i drogach, ale trudno nie zauważyć, że na budowę nowych siedzib – filharmonii, sal koncertowych i operowych – przeznaczono w ostatnich latach ogromne pieniądze, także z funduszy unijnych. Nowe siedziby można wymieniać z prawdziwą satysfakcją: Opera Krakowska, Opera Nova w Bydgoszczy, Filharmonia w Szczecinie (nagrodzona prestiżową nagrodą architektoniczną im. Miesa van der Rohe), Filharmonia Warmińsko-Mazurska w Olsztynie, siedziba Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia w Katowicach, Narodowe Forum Muzyki we Wrocławiu, to tylko te najbardziej znane i podziwiane. Ich oryginalność i klasa architektoniczna spowodowały, że mieszkańcy miast, które zyskały tak spektakularne budowle, poczuli się nagle dumni i dowartościowani. Bywanie w takich miejscach po prostu stało się modne. A odbywają się w nich nie tylko koncerty. W wielu gmachach przygotowywane są wystawy, działają biblioteki i sklepy muzyczne.

O modzie „na bywanie” świadczy również spektakularny sukces frekwencyjny nowych gmachów, np. Filharmonię Warmińsko-Mazurską odwiedziło w 2014 roku ponad 63 tys. widzów, Operę Krakowska – 90 tys., a Operę Nova w Bydgoszczy – ponad 82 tys.

Ale nie bez znaczenia jest tu także dokonująca się stopniowo zmiana postawy samych artystów. Mimo zyskania tak okazałych siedzib, nie zamykają się w nich jak w wieżach z kości słoniowej, a wręcz przeciwnie – „wychodzą do ludzi”. To wyjście dokonuje się na kilku poziomach. Przede wszystkim znakomite instytucje muzyczne mają zarówno strony internetowe, jak i prężnie działające działy marketingowe i promocyjne. Ciekawe wydarzenia są anonsowane na facebooku, a informacje – odpowiednio stopniowane, aby wzbudzić ciekawość i pobudzić apetyt słuchaczy i widzów. Zwrócenie uwagi na potrzeby publiczności zaowocowało zmianami repertuarowymi. I nie chodzi tu bynajmniej o sięgnięcie po repertuar lekkostrawny czy miałki. W szacownych gmachach filharmonicznych pojawiła się w znacznie większym wymiarze muzyka jazzowa, niejednokrotnie równie ciekawa, jak kontrowersyjna awangardowa muzyka współczesna, a także niezwykle lubiana przez publiczność muzyka filmowa (np. koncert z muzyką z filmów Gladiator i Piraci z Karaibów w Filharmonii Warmińsko-Mazurskiej w Olsztynie).

Ale „wyjście” bywa również dosłowne. Pojawiają się takie inicjatywy jak „bar.okowa uczta” Capelli Cracoviensis, czyli Monteverdi lub Haendel grany w barze mlecznym, muzyka dawna w kostiumie happeningu i akcji teatralnej, występy plenerowe – takie jak koncert „Klasycznie na trawie” Orkiestry Filharmonii Narodowej w Warszawie, który odbył się parku Królikarnia 23 sierpnia tego roku, a stołeczni filharmonicy zagrali uwerturę z opery Fidelio i V Symfonię c-moll Ludwiga van Beethovena przed blisko 3-tysięczną publicznością czy widowisko muzyczne Górecki wystawiane przez Filharmonię Bałtycką w Gdańsku na scenie plenerowej w ramach festiwalu „Solidarity of Art”, które także zaliczyło znakomity wynik frekwencyjny.

Każda z tych uznanych instytucji muzycznych działa nie tylko w tzw. sezonie, ale także w „martwych” wcześniej miesiącach wakacyjnych, organizując letnie festiwale, rozmaite imprezy muzyczne w ciekawych plenerach i zabytkowych wnętrzach (Letni Festiwal Operowy Opery Krakowskiej, Festiwal „Kolory Polski” Filharmonii im. A. Rubinsteina w Łodzi czy „Muzyka w świetle księżyca” Opery Nova w Bydgoszczy).

Każda z instytucji układa też interesujące i cieszące się sporą popularnością programy edukacyjne, dzięki którym kształcenie artystyczne, tak marnie przebiegające w szkołach publicznych, zyskuje istotne wsparcie. Abonamenty na koncerty dla dzieci są w Filharmonii Narodowej w Warszawie najbardziej pożądane i najtrudniejsze do zdobycia!

Dzięki tak zmasowanym działaniom – pieniądzom unijnym, budżetowym i hojnym sponsorom, a także eksperymentom repertuarowym i akcjom edukacyjnym – nareszcie tworzymy prawdziwą zmianę w dostępie do kultury wysokiej i nadrabiamy wieloletnie zaległości w tym zakresie. Niewiele jest mód i snobizmów, którym wypadałoby tak mocno kibicować. Moda „na filharmonię” i „na operę” z pewnością warta jest trzymania kciuków.

Iwona Ramotowska
dolce-tormento.blogspot.com
dolcetormento.pl

  • PKO Bank Polski jest strategicznym mecenasem Filharmonii Narodowej w Warszawie, Narodowego Forum Muzyki we Wrocławiu, Filharmonii Warmińsko-Mazurskiej w Olsztynie, opery Krakowskiej, Szczecińskiej oraz współpracuje z Operą i Filharmonią Podlaską w Białymstoku wspierając program muzyczny tych instytucji w nowym sezonie artystycznym 2015/2016. Latem Bank wspierał m.in. Letni Festiwal Operowy Opery Krakowskiej, Festiwal „Kolory Polski” Filharmonii im. A. Rubinsteina w Łodzi czy „Muzyka w świetle księżyca” Opery Nova w Bydgoszczy.

Czytaj także:

Narodowe Forum Muzyki w nowym sezonie

Filharmonie w nowym sezonie