2018.01.25

#zkopyta po wiedzę cz. 7. Gwiazdy westernów i Cavaliady. O tych, którzy oswajają dzikość

Na pewno kojarzycie z westernów kowbojów, którzy pojawiają się nagle, w krytycznych sytuacjach i oferują mieszkańcom miasteczek pomoc w okiełznaniu dzikiego konia. Chyba w każdym filmie była taka scena! Podobne, choć może mniej romantyczne zadania, wykonują dzisiaj berajterzy, bywający atrakcjami wielkich turniejów, takich jak Cavaliada.

„Szał uniesień” Władysława Podkowińskiego, na którym rudowłosa kobieta dosiada czarnego, oszalałego konia, to jeden z najsłynniejszych polskich obrazów prezentujących nieposkromioną potęgę i moc natury. I podziwiać tych, którzy na co dzień oswajają dzikość zwierząt. Należy do nich bez wątpienia berajter, czyli ujeżdżacz koni. By oficjalnie móc się tak nazywać, trzeba uzyskać tytuł profesjonalnego jeźdźcy młodych koni.

Rynek jeździecki jest bardzo wymagający. Berajter musi mieć ukończoną klasę sportową, referencje trenera lub instruktora jeździectwa, a także zdać egzaminy teoretyczne i praktyczne przed komisją Polskiego Związku Jeździeckiego i Polskiego Związku Hodowców Koni. I to jeszcze nie wszystko! Uprawnienia zdobywa się dopiero po trzykrotnym zajęciu miejsca w konkursie finałach Mistrzostw Polski Młodych Koni.

Berajterzy bywają atrakcjami wielkich turniejów, jak Cavaliada. Taką postacią jest Christian Ahlmann, który stał się jedną z najważniejszych gwiazd poznańskiej Cavaliady w 2016 r. udzielał konsultacji i szkolił polskich kolegów z branży. Jako berajter karierę zaczął w 1996 r. i od tego czasu przygotował wiele koni, które odnosiły sukcesy podczas międzynarodowych mistrzostw jeździeckich. Topowym, rozpoznawalnym na całym świecie koniem, którego szkolił (a także na którym jeździł) Ahlmann jest TaloubetZ, jeden z najbardziej utytułowanych wierzchowców na świecie w latach 2011-2018.

Berajter trenuje konie, ujarzmia je, zajeżdża – a wszystko po to, by były one profesjonalnie przygotowane do startu w zawodach sportowych. Uczy, jak dbać o konie i pomaga hodowcom w doborze odpowiednich jeźdźców. Umie odczytywać zachowania zwierząt i je oswajać.

Lonżujący oswaja konia w inny sposób. Jego rolą jest odpowiednie pokierowanie zwierzęcia bez jeźdźca. Trenuje, poprawiając jego ruch i równowagę. Ma to ogromny wpływ nie tylko na efekty wizualne, ale i na muskulaturę zwierzęcia. Pracuje przede wszystkim ze źrebakami, ale nie tylko. Pod jego opiekę trafiają osobniki po kontuzjach, którym pomaga szybciej wrócić do formy. Jego praca laikowi może kojarzyć się przede wszystkim z tresurą. Lonżujący prowadza bowiem podopiecznego na specjalnej linie, koń porusza się po kole, zaś w treningu narzędziem pracy jest dwumetrowy bat lub bicz, zakończony tzw. trzaskawką, która wydaje dźwięk już przy machnięciu nią w powietrzu. Dzięki niej lonżujący jest w stanie nauczyć zwierzę specjalnych sztuczek, czyli tzw. patentów, jak chód półparady. Lonżujący odpowiada za wydobycie z niego całego piękna i mocy.

Okiełznać zwierzę podczas wyścigu – to już zadanie dla dżokeja. Zawód ten narodził się w Wielkiej Brytanii. Pierwsi angielscy dżokeje nie mieli jednak nic wspólnego z rywalizacją sportową, a byli jedynie ubezpieczającymi swoich panów podczas konnych przejażdżek. Sługami, którzy po prostu lepiej jeździli konno. W wiktoriańskiej literaturze romansowej natknąć się można na sceny, gdy możni panowie rywalizując o względy pięknej damy, organizowali sobie wyścigi konne. Kiedy wpadli na pomysł, by w wyścigach tych startowali ich słudzy – nie wiemy. Czy pierwsi dżokeje dostawali wynagrodzenie za wygraną, także do dziś pozostaje tajemnicą. Wiemy natomiast, że obecnie dżokej to bardzo prestiżowy i dobrze opłacany zawód. Wiąże się z nim jednak wiele wyrzeczeń – dżokej musi pilnować swojej wagi równie drastycznie jak modelka czy skoczek narciarski. Niektórzy z nich dostarczają organizmowi zaledwie 600 kcal dziennie. To także zawód szczególnie narażony na wypadki. Według Organizacji Jockey’s Guild, rocznie w Stanach Zjednoczonych, gdzie profesja ta cieszy się największą popularnością, nawet 60 jeźdźców ulega trwałemu kalectwu, zaś 2500 doznaje obrażeń (dane z portalu http://www.jockeysguild.com/). Wystarczy jednak zaobserwować, jak wielki prestiż posiadają najlepsi zawodnicy goszczący na Cavaliadzie, by zapomnieć o niebezpieczeństwach tego zawodu. Doskonale przekonała się o tym Aleksandra Kierznowska, 14-latka, która w 2017 r. podczas warszawskiej Cavaliady pokonała doświadczonych jeźdźców w konkursie Małej Rundy i momentalnie stała się ulubienicą mediów oraz branży.

Agata Sosnowska

Słowniczek terminów

Wodze pessoa – specjalny system do lonżowania konia. Pomaga wzmacniać odpowiednie mięśnie szyi, zadu, grzbietu, jednocześnie nie usztywniając zwierzęcia. Ich stosowanie wywołuje kontrowersje wśród miłośników koni. System składa się z linek i karabińczyków, które są podpięte do wędzidła i jednocześnie przymocowane do pasa służącego utrzymaniu konia w równowadze przy lonżowaniu.

Czambon – także służy lonżowaniu, wspomagając wodze pessoa. W oczach laika wygląda, jak „osznurowanie” konia i z pewnością każdy widział czambon na żywo, choć mógł nie znać nazwy. Jest to pojedynczy rzemień, który przymocowany jest od pyska, następnie przechodzi pod brzuchem konia, pomiędzy jego przednimi nogami i kończy się pod siodłem. Gdy koń podnosi głowę, jego pysk i wargi ściągają się pod wpływem nacisku czambonu. Dlatego koń opuszcza głowę, co korzystnie wpływa na kształt potylicy oraz pozwala kształtować mięśnie grzbietu u konia.

Kapriola – jest to jedna z najbardziej dynamicznych i najtrudniejsza z figur, jakie koń może zaprezentować podczas ujeżdżania. Polega na spektakularnym wyskoku, a następnie wyrzuceniu przez zwierzę tylnych nóg w powietrze. Figurę tę koń może wykonywać, prowadzony przez trenera lub z jeźdźcem na grzbiecie.

 

Czytaj także:

#zkopyta po wiedzę cz. 6 Lekarz mniejszy od pacjenta

#zkopyta po wiedzę cz. 5 Zdrów, jak koń

#zkopyta po wiedzę cz. 4. Cavaliada, czyli inny wymiar jeździectwa

#zkopyta po wiedzę cz. 3. Pomocne kopyto 

#zkopyta po wiedzę cz. 2. Zrozumieć konia

#zkopyta po wiedzę cz. 1. Lach bez konia jak ciało bez duszy