2014.01.16

W poszukiwaniu finansowego Graala

Co łączy niemal wszystkich inwestorów, biznesmenów, traderów i spekulantów giełdowych, choć mało kto się do tego przyznaje? Czy przypadkiem nie chodzi o żądzę zysku, i to zysku szybkiego, bezpiecznego, gdzie ryzyko jest marginalne i niegroźne? Zgadza się, mimo że tego typu marzenie jest z założenia nierealne, irracjonalne i wręcz niebezpieczne dla otoczenia. Dlatego to odwieczne dążenie do odkrycia jedynej, właściwej, skutecznej metody zarabiania pieniędzy nazywam poszukiwaniem finansowego Graala.

Wyobraźmy sobie tysiące, jeśli nie miliony graczy giełdowych, którzy dokładnie w tej chwili analizują setki wykresów, publikacji i innych danych, tylko po to, by w szumie bezładnych na pozór informacji odnaleźć powtarzające się wzorce, na bazie których można stworzyć własny, niezawodny system inwestycyjny.

Cóż, gdyby taki system faktycznie istniał, wszyscy inwestorzy mieliby na koncie same zyski, przegranych by nie było, o ile system byłby powszechnie dostępny (co w obecnych czasach, w dobie nieograniczonego dostępu do informacji, nietrudno sobie wyobrazić). Logika więc podpowiada, że taki system nie istnieje i istnieć nie może. 

  • Gra na giełdzie, a w szczególności spekulowanie na opcjach, to dla wielu obserwatorów rynków kapitałowych gra o sumie zerowej - żeby ktoś mógł zarobić, ktoś inny musi stracić (choć oczywiście nie każdy inwestor się z tym zgodzi).

Ponadto zbyt dużo czynników wpływa na rentowność danej inwestycji, zbyt dużo emocji i irracjonalnych zachowań wśród uczestników rynków finansowych. To nie może się udać. Mimo to kolejka do wynalezienia lub odkrycia złotej zasady inwestowania cały czas się wydłuża, a przekonanie, że pojedynczy inwestor może wygrać z całym rynkiem nie słabnie.

W procesie myślenia o finansowym Graalu nasz umysł serwuje nam całą gamę iluzji i błędów poznawczych, które z jednej strony zdają się świadczyć o naszej racji i nieomylności, a z drugiej są dowodem na to, jak niewiele trzeba, by podjąć najgorszą z możliwych decyzji.

  • Inwestorzy giełdowi są najczęściej ofiarami trzech złudzeń: iluzji kontroli, paradoksu hazardzisty oraz iluzji grupowania, choć oczywiście jest ich znacznie więcej.

1. Iluzja kontroli

Złudzenie to1 zaliczane jest do iluzji pozytywnych, czyli takich, które przynajmniej doraźnie poprawiają nasze samopoczucie. Odpowiada też za to, że w ogóle zakładamy firmy i kupujemy akcje na giełdzie, bo po cichu liczymy, że mamy wpływ na trafność wyboru (branży, spółki, produktu) czy trafność momentu dokonania inwestycji (np. kupowanie w "dołku"). Niestety, iluzja kontroli potrafi nas całkowicie zaślepić, odgradzając nas od sygnałów płynących z otoczenia inwestycyjnego (stan gospodarki, kryzysy, stadne zachowania inwestorów).

2. Paradoks hazardzisty

Jeden z najsłynniejszych błędów logicznych, zwany inaczej paradoksem Monte Carlo, polega "na traktowaniu niezależnych od siebie zdarzeń losowych jako zdarzeń zależnych. W szczególności jest to myślenie, że zdarzenie będące przedłużeniem jakiejś bardzo nieprawdopodobnej serii jest mniej prawdopodobne, niż zdarzenie przerywające tę serię"2. Choć występuje najczęściej w grach losowych, można go też znaleźć w decyzjach inwestycyjnych. Podczas krachów giełdowych wiele osób kupuje akcje seryjnie przecenianej spółki, licząc, że to już koniec przeceny, a wtedy okazuje się, że przecena dopiero się zaczęła na dobre. Im większe spadki, tym często większe obroty na akcjach danej spółki, czyli sprzedających przybywa w tym samym stopniu jak kupujących.

Zobacz także: Cienka czerwona linia pomiędzy inwestowaniem a hazardem

3. Iluzja grupowania

Za sprawą tego złudzenia3 jesteśmy w stanie dostrzec wzorce wszędzie tam, gdzie występują jakiekolwiek nieregularności. Mózg nie akceptuje przypadkowości i chaosu, musimy mieć wszystko posegregowane, poukładane i pogrupowane, czyli przypisane do znanych nam kategorii. To właśnie dlatego na giełdzie inwestorzy dobierają spółki do swojego portfolio zawsze na podstawie jakiegoś klucza. Mimo że jest on bardzo subiektywny, stanowi dla wielu namiastkę finansowego Graala, pod warunkiem, że chociaż co jakiś czas przynosi zyski. Gorzej, gdy notujemy straty, a skład portfolio wymaga korekty. Co wtedy robią inwestorzy? Dobierają kolejną spółkę, która ich zdaniem idealnie dywersyfikuje ich ryzyko i pasuje tym samym do strategii inwestycyjnej. Bez żadnych gwarancji na to, że takie postępowanie ma większy sens niż losowy dobór spółek do portfolio, co udowodniły niejednokrotnie badania naukowe4.

Wojeciech Głąbiński

  • Wojciech Głąbiński

    Niezależny autor specjalizujący się w edukacji finansowej. Ponadto pisze o najnowszych odkryciach naukowych z takich dziedzin jak ekonomia behawioralna, neuroekonomia czy psychologia pieniądza. Autor poradnika finansowego "Ekonomia Przetrwania" (Złote Myśli, 2010), obecnie prowadzi dwa blogi: www.edukacjafinansowadlarodzicow.pl oraz www.ekonomiaprzetrwania.pl.

Źródła:

1. pl.wikipedia.org/wiki/Iluzja_kontroli
2. pl.wikipedia.org/wiki/Paradoks_hazardzisty
3. pl.wikipedia.org/wiki/Iluzja_grupowania
4. www.telegraph.co.uk/finance/personalfinance/investing/9971683/Monkeys-beat-the-stock-market.html