2018.02.22

Zakaz handlu w niedziele

W marcu zacznie obowiązywać ustawa, która ograniczy handel w niedziele. Istnieją jednak sposoby nie tylko na utrzymanie poziomu sprzedaży, ale nawet na zwiększenie zysków sklepu.

 

Zgodnie z przepisami istnieją aż 32 rodzaje placówek, w których handel we wszystkie niedziele (a nie tylko dwie „niedziele handlowe” w miesiącu, przewidziane przez ustawodawcę na 2018 r.) nadal będzie mógł się odbywać. Przykładowo, sprzedaż dozwolona będzie wciąż na stacjach benzynowych, w aptekach, kioskach, sklepach z pamiątkami, czy punktach sprzedaży zlokalizowanych w hotelach. Zwykłe sklepy także mogą handlować w niedziele – pod jednym warunkiem: tego dnia pracować w nich może wyłącznie właściciel. Nie będzie on mógł liczyć na pomoc ani pracowników, ani nawet najbliższej rodziny. 

Odtworzenie sklepu w sieci 

Zupełnie dozwolona w ostatni dzień tygodnia pozostanie sprzedaż przez internet. Pomysłowemu przedsiębiorcy wystarczy więc… założenie sklepu działającego w sieci. Może to być połączone z zamienieniem stacjonarnej placówki w niedziele w tzw. showroom – miejsce, w którym towary można obejrzeć, czy nawet przymierzyć, ale które kupić można tylko online, np. przy pomocy stojących w sklepie tabletów, i od razu odebrać na miejscu. 

Koszt uruchomienia e-sklepu zależy od wielu czynników. Podstawowy to skala działalności firmy. Zupełnie inne potrzeby będzie miał niewielki serwis, będący uzupełnieniem małego sklepu stacjonarnego z częściami do rowerów zlokalizowanego we Wrocławiu, a inne – sieć kilkunastu sklepów spożywczych we wschodniej Polsce. Kolejne kryterium to poziom jakości systemu obsługującego zamówienia i płatności – im bardziej skomplikowany, tym droższy. Trzeba jeszcze pamiętać o dodatkowych kosztach – jak logistyka czy obsługa zwrotów. 

W praktyce uruchomienie prostego sklepu internetowego może kosztować na początek zaledwie kilka tysięcy złotych, jeśli w swojej organizacji posiadamy zdolnych grafików i informatyków. Jeśli ich nie mamy, konieczne będzie zlecenie prac komuś z zewnątrz. Nie warto ryzykować, bo stworzenie działającego systemu obsługi zamówień to poważne wyzwanie. Jeśli powierzymy je w ręce profesjonalistów, koszt rośnie nawet do kilkudziesięciu tysięcy złotych na start. Cena obejmuje wykupienie domeny i hostingu na jednej z platform dedykowanych sklepom internetowym, a także koszt webmastera i grafika. 

Pamiętajmy, że to nie koniec wydatków – bez kampanii marketingowej czy promocji w mediach społecznościowych i we własnym punkcie stacjonarnym (ulotki i plakaty), nasz sklep nie odniesie sukcesu, nawet gdy będzie „otwarty” w niedziele. To oznacza stałe koszty na poziomie kilkuset złotych miesięcznie. 

Jak pokryć te wydatki? Według ekspertów, najdroższe finansowanie to finansowanie z własnych pieniędzy – tym bardziej, że w przypadku sklepu niezbędny będzie m.in. ciągły zakup nowych towarów. Z pomocą przychodzi bank PKO BP i Prosta Pożyczka dla Firm. Dzięki temu rozwiązaniu w łatwy sposób pozyskać można od 5 tys. do 500 tys. złotych, i to w kilka godzin. 

Zaletą tego rozwiązania jest możliwość zdobycia finansowania na dowolny cel – w tym przypadku na założenie sklepu internetowego. Druga sprawa to korzystny okres spłaty – nawet do 60 miesięcy, dzięki czemu zyskujemy czas na „rozkręcenie” projektu. Krótki czas pozyskania Prostej Pożyczki oraz brak konieczności przedstawienia prognoz finansowych sprawia, że jeśli podejmiemy działania już teraz, to możemy zdążyć z uruchomieniem serwisu internetowego przed 11 marca – wtedy wypada pierwsza niedziela z zakazem handlu. 

Automat także w niedziele 

Stworzenie sklepu internetowego dla wielu może okazać się zbyt uciążliwym zadaniem. Istnieją jeszcze inne sposoby na handlowanie w niedziele. To m.in. sprzedaż w automatach. Według Forum Obywatelskiego Rozwoju, nawet jeśli handlujemy telewizorami, to gdy stworzymy automat, w którym „kupuje” się ikonę telewizora, a następnie odbiera się sprzęt w miejscu, które nie jest „placówką handlową”, taka sprzedaż w niedziele będzie możliwa. 

Z pomysłu można skorzystać na mniejszą skalę. Przykładowo, wstawienie w witrynie sklepu dostępnej od strony ulicy maszyny vendingowej. Można w niej umieścić produkty spożywcze, ale także soczewki, znicze czy… śrubki w paczkach. Koszt maszyny vendingowej zaczyna się od 10 tys. zł. Do tego należy doliczyć wydatki na montaż i – jeśli to niezbędne – przearanżowanie witryny sklepu (kolejnych kilkaset-kilka tysięcy złotych). 

Sfinansowanie zakupu sprzętu i pokrycie kosztów jego użytkowania (takich jak np. prąd) możliwe jest m.in. dzięki Kredytowi obrotowemu MSP udzielanemu przez PKO Bank Polski. Przedsiębiorca może go pozyskać na dowolny cel związany z działalnością firmy, a okres kredytowania wynosi nawet 36 miesięcy. Zaletą tego rozwiązania jest szybka decyzja kredytowa, a także możliwość pozyskania środków, które poprawią płynność naszej działalności nie tylko przy zakupie automatu, lecz również kiedy będziemy potrzebowali opłacić większą dostawę towaru. 

Grzegorz Kruszewski

Czytaj także: 

Przedsiębiorco zainwestuj w terminal płatniczy. 6 powodów, dla których musisz go mieć

Aplikacja mobilna iPKO biznes i token dla korporacji: aktywacja

Zainwestuj w technologię – weź kredyt na innowacje technologiczne