2018.09.13

„Orfeusz i Eurydyka” niebawem w Lublinie. Zajrzyj z nami za kulisy teatru i dowiedz się, jak powstaje scenografia

Rozpoczyna się nowy sezon w instytucjach kulturalnych. Na scenie Sali Operowej Centrum Spotkania Kultur w Lublinie, którego partnerem jest PKO Bank Polski, w najbliższy weekend wystawiona zostanie opera „Orfeusz i Eurydyka” w reżyserii Mariusza Trelińskiego.

W czwartek, w ramach wydarzeń towarzyszących, zobaczyć będzie można filmową adaptację tego dzieła, a w piątek wziąć udział w dyskusji o funkcjonowaniu opery w dzisiejszym świecie.

Rozmowa ze scenografem Niką Jaworowską

Co jest największym wyzwaniem w pracy scenografa?

Logistyka. Zawiadywanie ludźmi, materią i czasem.

Ile osób pracuje przy przygotowywaniu spektaklu?

Bywa, że przy podobnie skomplikowanej scenografii pracuje kilka, a czasami kilkanaście osób. Wtedy rozciąga się czas i podbija tempo.

Ile czasu potrzeba na przygotowanie ostatecznej scenografii?

Biorąc pod uwagę pełny proces od rozmowy, scenariusza po pierwszą próbę generalną – mniej więcej od 2 do 3 miesięcy (pamiętając o obsłudze granych spektakli i równoległych realizacjach).

Sztuka w oczach reżysera ewoluuje do ostatniej chwili. Zdarzają się zmiany nawet w dniu próby generalnej. Scenografia jest już gotowa i co wtedy?

Scenografia pełni służebną rolę. Zdarza się, że reżyser zmienia koncepcję sceny, przebieg akcji, ustawienie aktorów, a wówczas następuje przebudowa dekoracji. Zawsze jednak szuka się optymalnych rozwiązań.

Jakie są różnice w pracy scenografa teatralnego i filmowego?

Inaczej widzi oko kamery, inaczej ludzkie. Różnice wynikają przede wszystkim właśnie z percepcji. Poza tym trwałość. Nierzadko scenografia „pakuje się” w walizki i wyrusza w drogę. Jest wielokrotnego użytku, a filmowa najczęściej jednokrotnego.

Którą ze sztuk, przy której Pani pracowała, wspomina Pani najlepiej?

„Gdy rozum śpi, budzą się demony” Vallejo w poznańskim Teatrze Polskim. Nie miałam narzuconych ograniczeń, w tym estetycznych. Mogłam złożyć „osobisty hołd” kulturze hiszpańskiej.

Oktawia Staciewińska 

„Orfeusz i Eurydyka” w reż. Mariusza Trelińskiego, filmowego mistrza prowadzenia akcji, to dzieło uniwersalne, opowiadające o niezwykłej historii miłości rodem z greckiej mitologii. Twórcą opery był osiemnastowieczny kompozytor Christoph Willibald Gluck, a spektakl zainicjował reformę opery formalnej. Historia mitologicznych kochanków, oparta o tragedię śmierci ukochanej i przekraczającej Hades miłości zrozpaczonego kochanka, zyskała w oświeceniu szczęśliwe zakończenie. Interpretacja Mariusza Trelińskiego jest jednak nieco inna, a opowieść przypomina bardziej wyprawę w głąb siebie, odnajdziemy też wątek chęci pogodzenia się ze śmiercią. Scenografią, wykonaną przez mistrza Borisa Kudlickę, jest współczesne blokowisko. Reżyser nie rezygnuje jednak z odniesień do przeszłości – spektakl kończy się tragicznie tak, jak w greckim micie. Opera jest wykonywana w oryginalnym języku, czyli włoskim.

Ewa Dados – Jabłońska, CSK w Lublinie

Czytaj także:

Gintrowski – a jednak coś po nas zostanie. Wyjątkowy koncert już 12 września w Poznaniu!

Muzyczna uczta od niedzieli w Kaliszu. Rusza II edycja Międzynarodowego Festiwalu Muzyki Organowej i Kameralnej

Łączą klasykę z muzyką współczesną. Orkiestra kameralna AUKSO gotowa na nowy sezon koncertowy!

Pliki do pobrania