2018.09.11

Teatr Kamienica – od pomysłu do realizacji marzeń

„Dla aktora kontakt z publicznością to podstawa. Musi czuć i rozumieć potrzeby odbiorców i nic nie zastąpi bezpośredniego obcowania z ludźmi”. Rozmowa z Emilianem Kamińskim, założycielem i dyrektorem Teatru Kamienica oraz Jadwigą Pojdą, osobą odpowiedzialną za finanse teatru.

ROZMOWA Z EMILIANEM KAMIŃSKIM

Kiedy w Pana głowie zakiełkowała idea, by stworzyć swój własny teatr? Jego otwarcie nastąpiło w roku 2009, jednak czy wcześniej nie zastanawiał się Pan nigdy nad tym, by kiedyś wystąpić na deskach własnego teatru?

Ten pomysł zrodził się bardzo dawno temu – na wiele lat przed powstaniem Teatru Kamienica. Wszystko zaczęło się od rozmowy w 1988 r. z Josephem Pappem – amerykańskim reżyserem, który według własnego pomysłu stworzył i prowadził teatr w Nowym Jorku. Spotkanie z nim było okazją do zadania niezliczonej liczby pytań o to, jak robi się teatr na Broadwayu. Pierwszą próbę stworzenia własnej sceny podjąłem 4 lata po tej rozmowie. W 1992 r. chodziłem po Warszawie, odwiedzałem różne strychy i szukałem odpowiedniego miejsca. Nie udało się. Zabrakło mi energii i odpuściłem.

Drugie takie uderzenie przyszło 10 lat później w Teatrze Narodowym. Miałem dużo swoich pomysłów i poczucie trochę bezsensownej tułaczki. Pomyślałem wtedy o Bobie Dylanie i Czesławie Niemenie, którzy potrafili sobie stworzyć warunki, by bez skrępowania wyrażać siebie. Dlaczego ja nie mam miejsca, w którym mógłbym pokazywać świat takim, jakim sam go widzę?

Teatr Kamienica nierozerwalnie łączy się z historią miejsca, w którym powstał. Czy to właśnie ta historia oraz duch „starej Warszawy” zadecydowały o wyborze miejsca?

W 2002 r. jedna z pań, które chodziły ze mną po Warszawie, po całym dniu zwiedzania różnych pomieszczeń powiedziała, że jest jeszcze jedno miejsce w Alei Solidarności. Nie była przekonana, czy w ogóle warto tam zaglądać, bo – jak mówiła – to stara czynszowa kamienica, częściowo przerobiona na magazyny, które w dodatku zostały zalane. Mimo wszystko przyszliśmy na to podwórko, wtedy potwornie biedne. I zadzwoniło! Tak, to tu – poczułem.

O moim wyborcze zadecydował genius loci – duch tego miejsca. Pierwotnie mieszkali tu głównie lekarze i prawnicy. Słyszałem opowieści o wspólnocie, jaką wytworzyli mieszkańcy kamienicy. Bardzo szanujemy tę tradycję i staramy się ją podtrzymywać. W pomieszczeniach teatru znajduje się wiele nawiązań do czasów dawnej świetności. Przed laty kwitło tu życie. Dzięki teatrowi kwitnie i dziś.

Swoje pierwsze kroki w aktorstwie stawiał Pan jako aktor teatralny, dopiero później rozpoczęła się Pana kariera serialowa i filmowa. Czy przyglądając się dzisiejszemu, młodemu pokoleniu aktorów, uważa Pan, że każdemu przydałoby się doświadczenie płynące z występów przed żywą publicznością?

Dla aktora kontakt z publicznością to podstawa. Musi czuć i rozumieć potrzeby odbiorców i nic nie zastąpi bezpośredniego obcowania z ludźmi. Miarą profesjonalizmu w tym zawodzie jest umiejętność wytworzenia u publiczności wrażenia, że sytuacje odgrywane na scenie są prawdziwe. Niestety, wielu twórców o tym zapomina i mamy do czynienia – podobnie jak w innych profesjach – z brakami w zakresie rzemiosła. W produkcji filmowej można próbować ukryć pewne warsztatowe niedociągnięcia, ale teatr to wszystko obnaża. Tu widać i słychać każdy mankament – że ktoś nie ma głosu, ktoś inny nie potrafi mówić…

Jak wiele obowiązków skupia w swoich rękach dyrektor teatru? Czy niektóre – np. te finansowe – przekazał Pan zaufanym osobom, czy też dogląda Pan każdej drobnostki?

De facto zajmuję się wszystkim. Piszę sztuki, robię adaptacje, reżyseruję, piszę muzykę. Oprócz tego zajmuję się administracją. Gdy pojawiają się problemy prawne lub finansowe, również uczestniczę w ich rozwiązywaniu.

Prawda jest taka, że dziś bardzo trudno utrzymać teatr wyłącznie z biletów. Stale dyskutujemy z księgową, jak przeżyć. I jakoś sobie radzimy. Wiele zawdzięczamy sponsorom, bez których utrzymanie się na powierzchni byłoby ekstremalnie trudne.

Ale tego typu miejsce nie tylko, a nawet nie przede wszystkim, pieniędzmi żyje. Choć sami momentami borykamy się z trudnościami, jesteśmy bardzo zaangażowani w działalność społeczną. Organizujemy wiele pięknych akcji. Mamy spektakle i warsztaty dla dzieci. Opiekujemy się bezdomnymi – od ośmiu lat organizujemy dla nich spotkania wigilijne, w których bierze udział po 200-250 osób. Współpracujemy również z Fundacją PKO Banku Polskiego. To taka nasza tradycja.

Jak ważne w zarządzaniu jest budowanie zaufanego zespołu? O ile łatwiej zarządza się firmą, w której udało skompletować się zgraną drużynę?

Staram się trzymać pieczę nad wszystkimi sprawami, które dotyczą teatru, ale sam absolutnie bym tego nie dźwignął. Teatr Kamienica zatrudnia 40 etatowych pracowników. Ludzie to podstawa. Często powtarzamy, że bardzo istotne jest, aby pracownicy byli „ludźmi teatru”. Co to znaczy? Żeby zatrudnione tu osoby wiedziały, że to nie jest zwykła praca. Nie wszyscy to czują, ale mam ogromne szczęście do trafiania na ludzi, którzy ten dar posiadają. Oni dają siebie i to jest wspaniałe.

 

ROZMOWA Z JADWIGĄ POJDĄ, KSIĘGOWĄ W TEATRZE KAMIENICA

Czy zarządzanie finansami Teatru to skomplikowane przedsięwzięcie?

Największym wyzwaniem jest zapewnienie płynności finansowej. Nasz teatr nie korzysta z pomocy publicznej – finansujemy się sami przy wsparciu sponsorów. Można więc powiedzieć, że prowadzimy działalność na warunkach zbliżonych do tych, w których na co dzień funkcjonują przedsiębiorcy. Podobnie jak oni musimy obserwować rynek i podążać za trendami.

Czy widzowie chętniej dziś kupują bilety online, czy robią to tradycyjnie w kasie teatru?

Ogromna większość biletów sprzedaje się dziś w internecie. To jest w granicach 70-80 procent sprzedanych miejsc. Takie są obecnie przyzwyczajenia widzów i każdy teatr musi wyjść im naprzeciw. Zresztą nie ma się co dziwić. Kupno biletu online jest po prostu wygodne. Mam na myśli osoby z Warszawy i spoza niej. Dla gości przyjeżdżających do nas z różnych zakątków Polski, a takich jest bardzo dużo, ta forma zakupu biletu oznacza jedną podróż mniej. A ludzie są dziś bardzo zabiegani i cenią swój czas. Mamy to na uwadze i wychodzimy naprzeciw oczekiwaniom osób żyjących w wiecznym pędzie. Co nie zmienia faktu, że wciąż są widzowie, którzy przywykli do tradycyjnych zakupów i regularnie osobiście odwiedzają nasze kasy.

Czy wprowadzenie płatności bezgotówkowych spowodowało, że dziś łatwiej zarządza się kasą teatru?

Wracamy do tematu tempa naszego życia. Tak, obrót bezgotówkowy jest szybszy. Pieniądze niemal natychmiast trafiają na nasze konto, co ma niemałe znaczenie.

Z jakich produktów PKO Banku Polskiego korzysta Teatr Kamienica?

PKO Bank Polski prowadzi dla nas rachunki bankowe. W tym roku dodatkowo zdecydowaliśmy się na linię kredytową, która zapewnia nam płynność. W teatrze, zwłaszcza w okresie wakacyjnym, czyli w „sezonie ogórkowym”, potrzebujemy dodatkowych pieniędzy na sfinansowanie bieżących potrzeb, takich jak wynagrodzenia pracowników, czynsz czy opłacenie rachunków. Dzięki linii kredytowej nie musimy się o to martwić w momencie, kiedy aktorzy przygotowują się do sezonu, a teatr nie zarabia.

Jak układa się Państwu współpraca z PKO Bankiem Polskim? Czy posiadanie zaufanego doradcy poprawia jakość współpracy?

Współpraca przebiega bez zarzutu. Mamy swojego opiekuna – panią Renatę Baranowską, która zawsze służy nam radą. Kiedy pojawiają się nowe potrzeby, możemy liczyć na wsparcie merytoryczne, podpowiedzi i szybką realizację ustaleń. Współpraca z opiekunem to bardzo korzystna forma kontaktu z bankiem. Znamy się, więc nie jesteśmy anonimowi i nie musimy za każdym razem wszystkiego tłumaczyć od początku. Wiele spraw załatwiamy zdalnie – przez internet lub telefon. A w szczycie sezonu, kiedy nie zawsze mamy czas, pani Renata przychodzi do nas, do teatru i tutaj omawiamy bieżące tematy. To bardzo wygodne.

Rozmawiał Tomasz Sobkowicz

 

Jak wygląda współpraca z Teatrem Kamienica? Od jak dawna budują Państwo wzajemne relacje?

Moim zdaniem współpraca układa się modelowo. Mam nadzieję, że z punktu widzenia Pani Jadwigi, która odpowiada za finanse w Teatrze Kamienica, wygląda to równie dobrze. Relacje budujemy od dwóch lat, czyli od początku mojej pracy w PKO Banku Polskim.

Z jakich produktów bankowych korzysta firma?

Teatr Kamienica korzysta z rachunku Biznes Partner oraz rachunków pomocniczych, służących do uporządkowania różnego rodzaju rozliczeń. Teatr wspomaga się również kredytem obrotowym oraz kartą kredytową, które zapewniają płynność finansową.

Jak na co dzień pomaga Pani w zarządzaniu finansami przedsiębiorstwa?

Jesteśmy w stałym kontakcie. Jeżeli jest jakaś potrzeba lub problem, to pomagam go rozwiązywać. Muszę przyznać, że tych problemów nie pojawia się wiele, bo Pani Jadwiga jako księgowa doskonale sobie radzi z ewentualnymi trudnościami.

Renata Baranowska
doradca MSP w Oddziale 8 PKO Banku Polskiego
w Warszawie

Czytaj także:

Poznaj mobilnych doradców PKO Banku Polskiego – zobacz kampanię Bankowości Przedsiębiorstw

Asystent firmowy i e-sklep dla firm w PKO Banku Polskim

Dzień dobry Biznes – eksperckie wsparcie dla Twojej firmy