2018.06.01

Nie czekamy – pomagamy Powstańcom Warszawskim

Walczyli o wolną Polskę, dziś walczą o godne życie. Powstańcy Warszawscy często mieszkają w trudnych warunkach, mają problemy ze zdrowiem, ale nie są sami. Wspierają ich wolontariusze Fundacji PKO Banku Polskiego.

W roku 1944 miał zaledwie 13 lat. Zamiast młodzieńczą beztroską, co dzień drżał w obawie o to, czy jego ojciec podczas powrotu z pracy nie zostanie rozstrzelany przez Niemców. Obserwował starszego brata, który należał do Armii Krajowej. Słuchał historii rodziców, w których podkreślało się patriotyczne postawy i dumę z bycia Polakiem. 

W czasie okupacji w szkole byłem w harcerstwie. Pochodzę z rodziny patriotycznej. Moi dziadkowie walczyli o wolną Polskę. Byli nawet skazani na Sybir, na szczęście wrócili do kraju. Byli zawsze Polakami i bardzo to podkreślali. To we mnie zostało – zawsze być Polakiem – podkreśla Janusz Walędzik, pseudonim „Czarny”. 

Początek Powstania

Gdy dowiedział się o Powstaniu, pobiegł do swojego brata, który już wówczas otrzymał przydział do jednostki AK i został przy nim, by również walczyć. W jego młodzieńczej głowie nie pojawiła się nawet chwila wahania. Ostatecznie trafił do zgrupowania Chrobry II. Jego członkowie walczyli w zachodniej części Śródmieścia-Północnego pomiędzy ul. Towarową od zachodu, Al. Jerozolimskimi od południa, ul. Sosnową od wschodu oraz ul. Łucką i Ceglaną od północy. „Czarny”, bo taki miał pseudonim, w trakcie Powstania zasłużył na stopień strzelca. W trakcie walk przysypany pod gruzowiskiem czuł, że żegna się z życiem. Na szczęście jego kompanom udało się go odkopać. Walczył dalej. 

To był czas, w którym nieważne było, czy ktoś był na barykadzie, czy schowany w piwnicy w obawie przed niemiecką kulą. Wszyscy ginęli, nawet nie brali udziału w walkach – opowiada Janusz Walędzik. – Nasz oddział liczył 3,5 tys. żołnierzy, z czego 600 zginęło w trakcie walk. To bardzo dużo. Widziałem mnóstwo tragicznych chwil, które jeszcze dziś budzą mnie w nocy lub nie dają zasnąć

Żołnierskie szczęście czy cud?

Na wojnie wiele mówi się o żołnierskim szczęściu. Janusz Walędzik, dziś już 87-letni weteran, wspomina, że w jego przypadku raczej można mówić o cudzie niż o szczęściu. 

We wrześniu 1944 r., wszyscy zdawali sobie sprawę z tego, że Powstanie chyli się ku upadkowi. „Czarny” wraz z oddziałem bronił wówczas placówki na rogu ulicy Towarowej i Pańskiej. Po latach wspomina, że w tym czasie po Warszawie błąkało się wiele psów. Gdy o poranku obserwował teren przed jednym z bronionych magazynów, doświadczył cudu. 

Było bardzo cicho. Nie słyszałem ani wystrzałów, ani silników samochodów opancerzonych, czy gąsienic czołgów. W pewnym momencie podbiegł do mnie nieduży, czarny pies. Stanął przede mną i zaczął patrzeć mi głęboko w oczy. W pierwszym momencie nie wiedziałem, czego może chcieć. Mówiłem do niego „nic ci nie dam piesku, bo sam nic nie mam, też jestem głodny”. Nie ustąpił i ciągle tak na mnie patrzył. Pomyślałem, że skoro nie mogę mu dać nic do jedzenie, to chociaż go pogłaszczę. Kiedy schyliłem się, by położyć mu rękę na grzbiecie, nade mną przeleciała kula i uderzyła w ścianę. Idealnie w miejsce, gdzie jeszcze kilka sekund wcześniej była moja głowa – mówi Janusz Walędzik. 

Bezinteresowna pomoc

„Czarny” przez 30 ostatnich lat mieszkał w 12-metrowym mieszkanku na Pradze, bez łazienki (ta znajdowała się na klatce schodowej). W pomoc zaangażowało się wiele osób. Wsparcia udzieliła również Fundacja PKO Banku Polskiego oraz bankowi wolontariusze. 

– Udało się zdobyć nowe mieszkanie dla Pana Janusza. Bardzo mu zależało, by zamieszkać w okolicach szkoły, której bronił i w której się uczył - Szkoły Podstawowej nr 26 im. Mirosława Biernackiego w Warszawie. W tym zakresie podjęły współpracę dwa warszawskie urzędy. Mieszkanie dla Powstańca wyremontowano ze środków gminnych, natomiast Fundacja PKO Banku Polskiego zapewniła środki na zakup wyposażenia, m.in.: mebli do pokoju, pralki, lodówki – podsumowuje Iwona Kowalewska-Wojtala, inicjatorka akcji pomocy Powstańcom, dyrektor 6. Oddziału PKO Banku Polskiego. 

Na szczęście pojawili się ludzie, którzy postanowili pomóc. Nakładem wspólnych sił udało się zdobyć dla Pana Janusza mieszkanie na ulicy Twardej w Warszawie. Gdy tylko dowiedzieli się o tym wolontariusze PKO Banku Polskiego, nie wahali się, zakasali rękawy i ruszyli z pomocą. 

Pracownicy wielu warszawskich oddziałów PKO Banku Polskiego od dawna angażują się w pomoc potrzebującym. Współpracują także ze Związkiem Powstańców Warszawskich. Poza ustaleniem przekazania paczek z okazji świąt Bożego Narodzenia w zeszłym roku, zrodził się pomysł odnowienia jednego z mieszkań. Zaproponowano lokum pani Zofii Brączek – wieloletniej nauczycielki plastyki, mieszkającej przy Szkole Podstawowej numer 61 w Warszawie. Po udanej akcji pojawiła się propozycja wsparcia Janusza Walędzika. 

W porównaniu do tego, co było wcześniej, dziś w mieszkaniu widać olbrzymią różnicę. Cieszymy się bardzo, że mogliśmy poznać pana Janusza oraz brać udział w tej wspaniałej akcji. Jesteśmy gotowi na kolejne inicjatywy – zauważa Stanisław Jęda z 10 Oddziału PKO Banku Polskiego w Warszawie. 

Najlepszą nagrodą dla nas jest uśmiech i zadowolenie pana Janusza. Nasza praca polegała na posprzątaniu i wykończeniu mieszkania. Udało się podłączyć wszystkie sprzęty, złożyć meble. Przy okazji zajmowaliśmy się pracą przy przeprowadzce i przeniesieniu rzeczy z poprzedniego mieszkania – dodaje Katarzyna Pawłowska z 6 Oddziału PKO Banku Polskiego w Warszawie. 

W mieszkaniu Janusza Walędzika wyremontowano kuchnię, łazienkę oraz pokój. W kuchni znalazły się nowe sprzęty i meble. W łazience wannę zastąpił prysznic przystosowany do potrzeb osób starszych. Pojawiła się też szklana gablota, z kolekcjonowanymi przez „Czarnego” pamiątkami z powstania oraz ulubionymi plastikowymi modelami. 

Jestem naprawdę bardzo, bardzo zadowolony i z całego serca bardzo wam wszystkim dziękuję – podsumował Pan Janusz. 

Nie ma lepszego miejsca, w którym można poznać historię i wysłuchać opowieści Powstańca, niż wnętrze, w którym on sam czuje się tak dobrze.

Bartłomiej Pobocha 

Osoby zaangażowane w pomoc Panu Januszowi Walędzikowi, Powstańcowi Warszawskiemu:

  • Małgorzata Głębicka – prezes Fundacji PKO Banku Polskiego
  • Łukasz Radowski – dyrektor Biura, Regionalny Oddział Detaliczny w Warszawie
  • Grażyna Mac – dyrektor ds. Sprzedaży Obszaru Rynku Detalicznego Regionu Warszawskiego
  • Iwona Kowalewska-Wojtala – dyrektor Oddziału 6 w Warszawie
  • Edyta Szymańska – dyrektor Oddziału 11 w Warszawie
  • Ewa Dębowska – dyrektor Oddziału 1 w Piasecznie
  • Joanna Donner – dyrektor Oddziału 14 w Warszawie
  • Marcin Curyło – dyrektor Oddziału 127 w Warszawie
  • Katarzyna Pawłowska – asystent Oddziału 6 w Warszawie
  • Karol Nalewajk – doradca-kasjer Oddziału 6 w Warszawie
  • Damian Rafałowicz – praktykant Oddziału 6 w Warszawie 
  • Stanisław Jęda – doradca-kasjer Oddziału 10 w Warszawie 

Czytaj także:

Pomagamy Powstańcom Warszawskim

Wojtek – miś, który został żołnierzem 

Pliki do pobrania