2018.02.06

Rodzinne tradycje przekuwają w sukces - wywiad z Krzysztofem Barczem

Co łączy blaszaną skarbonkę PKO Banku Polskiego z nowoczesną klamką do drzwi z napisem w języku Braille’a? Osoba Krzysztofa Barcza. W skarbonce trzymał swoje pierwsze oszczędności, które dziś pomnaża, tworząc stabilną, rodzinną firmę. PKO Bank Polski pomaga mu w realizacji pomysłu – produkcji klamek z oznaczeniem dla osób niewidomych.

O firmie Barcz można bez wątpienia powiedzieć – przedsiębiorstwo z tradycjami. Czy jest to, Pana zdaniem istotne w dzisiejszym świecie biznesu?

Firm, które mają tak długie tradycje jest w Polsce niewiele. W czasach oferujących mnóstwo korzyści dla nowo powstających przedsiębiorstw, wielu producentów, pomimo głębokich korzeni, postanawia zamykać dawne działalności. Okazyjne dofinansowania i pakiety startowe kuszą właścicieli. Warto również zauważyć, że młoda konkurencja charakteryzuje się prężnym rozwojem i skutecznością w działaniu obliczoną na maksymalne zyski.

My stawiamy na społeczną odpowiedzialność biznesu i jego rodzinny charakter. Dajemy to również odczuć naszym pracownikom. Staramy się tak, jak w dobrze funkcjonującym domu, być wobec siebie w porządku. Dzięki temu osoby zatrudniane w firmie Barcz lepiej identyfikują się z nami i naszą marką. Czują, że mają tu swoje miejsce i z chęcią przychodzą do pracy. Nasza tradycja i rodzinna atmosfera są moim zdaniem bardzo ważne dla większości z nich.

 

Nasza rodzinna firma ma tradycje rzemieślnicze. Jej historia zaczyna się w roku 1923, kiedy to mój dziadek Ignacy założył warsztat. Mój ojciec, Zbigniew Barcz, prowadził firmę w trudnych latach PRL-u. Doczekaliśmy czasów przemian i niełatwej transformacji lat 90., by stać się średniej wielkości firmą produkcyjną. Nie ma już z nami mojego taty. Dziś pracują ze mną moi synowie: Michał i Wiktor z żoną Daria.

Jak wygląda obecnie rynek lamek i okuć? Zmienił się znacząco od czasów, w których zaczynali swoją działalność założyciele firmy Barcz?

Jeśli chodzi o tę dziedzinę działalności naszej firmy, to zaczęło się od produkcji kłódek i klamek w latach siedemdziesiątych XX w. Później pojawiły się artykuły wyposażenia wnętrz. Ten rynek bardzo się zmienił. Inne są oczekiwania klientów, zupełnie inne realia produkcji. Dziś już do przeszłości należą aluminiowe klamki montowane w tekturowych drzwiach. W tej chwili o wyposażeniu wnętrz najczęściej decydują kobiety – a mają one bardzo wysokie wymagania, jeśli chodzi o design i jakość produktów.

Dziś firma Barcz funkcjonuje przede wszystkim jako eksporter. Nasze działania na rynku lokalnym są dosyć ograniczone. Nie przeszkadza nam to jednak w prowadzeniu sprzedaży detalicznej. Wprowadziliśmy na rynek oryginalną linię klamek stylizowanych na starodawne – kolekcję Stary Dwór. Cieszą się ona dużą popularnością. Nasze klamki są montowane zarówno w domach jednorodzinnych, jak i w większych budynkach, takich, jak hotele lub pensjonaty. Można je spotkać również w obiektach zabytkowych, na przykład w zespole zamkowym w Kazimierzu Dolnym, Łazienkach Królewskich w Warszawie czy skansenie w Kolbuszowej na Podkarpaciu.

Rynek wciąż ewoluuje, dziś kluczowe jest przebicie się z jakością i ceną na tle konkurencji z dalekiego Wschodu. Dla nas niezwykle ważny jest patriotyzm ekonomiczny. Stawiamy na rodzime firmy i podwykonawców. Staramy się też zaszczepić w Polakach wzorce z Zachodu, gdzie w handlu detalicznym liczy się marka krajowego producenta.

Mają Państwo w swojej ofercie bardzo nowoczesne produkty. Jak zrodziła się idea klamek przeznaczonych dla osób niewidomych, opatrzonych inskrypcjami w alfabecie Braille’a?

To jest właśnie aspekt związany ze społeczną rolą producenta. Pomysł zrodził się w głowach młodszej części naszej kadry, w tym moich synów i synowych. Nawiązaliśmy kontakt z organizacjami pomagającym ludziom niewidomym i niedowidzącym, m.in. z Towarzystwem Opieki nad Ociemniałymi w Laskach. Nasze przypuszczenie, że to ciekawa i ważna inicjatywa zostało potwierdzone.

Klamki takie są nieocenioną pomocą dla osób z problemami z widzeniem, szczególnie w miejscach użyteczności publicznej, w urzędach, na dworcach kolejowych i autobusowych czy w biurach. Na klamkach nanosimy alfabetem Braille’a napisy o tym co znajduje się za drzwiami. Inskrypcjami można również oznaczyć drzwi balkonowe czy okna. Kluczowe są tutaj proste i precyzyjne komunikaty. Ufamy, że kiedy doprowadzimy ten projekt do końca, będziemy mogli powiedzieć głośno, że się udało, a przede wszystkim – przydało.

Innowacyjność to Pana zdaniem klucz do sukcesu? Jak zmienia się Państwa działalność w erze domów inteligentnych?

Inteligentny dom jest praktycznie w pełnym wymiarze w stanie zarejestrować ruch wewnątrz i zmiany parametrów każdego z pomieszczeń. Nie jesteśmy przeciwnikami rozwoju smart home, ale nie wydaje mi się, żeby tak proste relacje z obiektem jak wciśnięcie klamki wymagały dodatkowych czujników czy aplikacji. Klamka sterowana smartfonem to dla mnie przesada. Klamkę zawsze musi nacisnąć dłoń.

Z czego jest Pan dziś dumny? Czy jest takie miejsce, o którym myśli Pan z uśmiechem na ustach – tam jest moja klamka!

Najbardziej zależy mi na tym, by zadowoleni byli klienci. Trudno dziś mówić tu o jakimś konkretnym miejscu. Największą dumą napawa nas to, że osoby korzystające z naszych produktów wracają po nie i polecają je innym. Jestem też dumny z tradycji naszej firmy.

Od jak dawna jest Pan związany z PKO Bankiem Polskim?

Prywatnie z PKO Bankiem Polskim jestem związany od lat. To w placówce tego banku otworzyłem pierwszą małą lokatę dla mojego pierworodnego syna. Moja synowa – żona mojego drugiego syna – zawsze polecała mi usługi tego banku i to chyba za jej namową postanowiliśmy przyjrzeć się ofercie. Stąd również współpraca firmowa. PKO Bank Polski od zawsze był symbolem. Pamiętam moją pierwszą blaszaną skarbonkę – skarbonkę PKO Banku Polskiego, można więc powiedzieć, że to właśnie w Waszym banku miałem pierwsze oszczędności.

Czy wsparcie PKO Banku Polskiego okazało się kluczowe w realizacji Państwa planów biznesowych?

Okazało się kluczowe przy okazji wspomnianego projektu unijnego. Jednak formalności z nim związane trwają nadal. Wszystko wskazuje na to, że wybraliśmy dobrze. Jednak okaże się to dopiero po zamknięciu projektu.

Dziękujemy za rozmowę i życzymy wielu sukcesów zarówno na rynku lokalnym, jak i za granicą.

Ja również dziękuję i pozdrawiam.

Bartłomiej Pobocha 

Dorota Starczyk, starszy doradca w Oddziale 1 PKO Banku Polskiego w Wieluniu

Działalność firmy Barcz jest niezwykle ciekawa. Szczególnie zaimponował mi pomysł z produkcją klamek dla osób niewidomych – z napisami w języku Braille’a. Jest to rodzinna firma, która działa na rynku już bardzo długo. Jej okucia, klamki okienne i drzwiowe oraz kłódki są dostępne zarówno w Polsce, jak i za granicą. Głównym kierunkiem eksportowym jest Francja.  Z prezesem firmy Barcz często rozmawiamy o bieżącej sytuacji firmy i o jego planach na przyszłość. To pozwala poznać potrzeby i oczekiwania klienta wobec Banku. Krzysztof Barcz posiada w PKO Banku Polskim rachunek dla Biznesu oraz skorzystał z promesy kredytu inwestycyjnego i obrotowego, które - mamy nadzieję - przekształcą się w kredyty. Właściciel firmy korzysta także z obsługi produktów dedykowanych dla klientów Bankowości AURUM/PLATINIUM. Praca doradcy przedsiębiorstw to systematyczny kontakt z klientem zarówno wtedy, gdy potrzebuje finansowania, jaki i w bieżącej obsłudze rachunków czy depozytów.

 Czytaj także:

Selena - gracz o randze międzynarodowej

Marcin Radziwon – biznes zbudowany na miłości do piłki nożnej

Anna Wajdlejt – po owocach ją poznacie

Pliki do pobrania