2018.02.01

#zkopyta po wiedzę cz. 8. Galopujące niebezpieczeństwo

Przez stulecia woltyżerka stanowiła przedmiot uciech dla wysoko urodzonych obywateli, bywających na plenerowych imprezach w sezonie wiosenno-letnim. Zwinni akrobaci przyprawiali o szybsze bicie serca zebraną publiczność, zdobywali sławę i uznanie, stając się ulubieńcami na salonach. Dziś widowiskowe pokazy woltyżerki możemy oglądać podczas Cavaliady.

Zawód woltyżera ma ponad dwa tysiące lat. Pierwsze akrobacje odbywały się już w starożytnym Rzymie, choć historycy spierają się o to, czy głównym towarzyszem woltyżera był wówczas koń, czy też byk. Sama nazwa tego sportu przyjęła się w XIV wieku we Francji, gdzie zwrot „la voltige” oznaczał „podlatywać”, „robić akrobacje”. „Woltyżer” to także francuski „voltigeur”, żołnierz napoleoński, doskonale wytrenowany w strzelectwie, jednak podobieństwo kończy się na nazwie.

Woltyżerka zyskiwała zainteresowanie jako dziedzina sportowa bardzo powoli. Dopiero w 1920 r., gdy znana już była od kilku stuleci, pojawiła się jednorazowo podczas Igrzysk Olimpijskich w Antwerpii. Być może, gdyby nie II wojna światowa, sport ten rozwinąłby się szybciej. Po wojnie na Igrzyskach Olimpijskich zagościła w roku 1984 (Los Angeles) i 1996 (Atlanta) jedynie jako konkurencja pokazowa.

Najniebezpieczniejszą formą woltyżerki, jest dżygitówka, czyli woltyż kozacki. Nie ma ona jednak nic wspólnego ze sportem i zabawianiem bywalców salonów francuskich. Wywodzi się z Kaukazu. Kozacy wykorzystywali umiejętności jeździeckie podczas walk. Do perfekcji opanowali utrzymanie się pod koniem, przewroty na jego grzbiecie, przeskakiwanie przez zwierzę czy zwisanie z jego boku podczas bardzo szybkiej jazdy. W wielu tekstach źródłowych nazywani byli diabłami na koniach czy szybszymi od wiatru najeźdźcami. Sama nazwa – dżygitówka – pochodzi z tureckiego słowa „dżiget”, co oznacza „jeździec doskonały”.

Dziś kozacka woltyżerka należy do najniebezpieczniejszych zawodów związanych z jeździectwem. Ekstremalnie trudne figury, takie jak obroty pod brzuchem konia, wykonuje się dodatkowo w niewygodnym stroju. Jest to ubiór stylizowany na XVII wieczny „mundur” wojenny Kozaków. Dodatkową trudność stanowi użycie szabli i lanc. Bardzo często pokaz wykorzystuje elementy zaawansowanej gimnastyki i akrobatyki, jak piramida polegająca na tym, że kilku woltyżerów jedzie jednocześnie obok siebie, trzymając na ramionach kolejnych jeźdźców. W Polsce specjalizują się tym sporcie grupy kaskaderki konnej. Co ciekawe, do najlepszych kozackich woltyżerów należą Amerykanie. Prawdziwą gwiazdą jest Marco Borello, który zasłynął skakaniem przez przeszkody, stojąc równocześnie na grzbietach dwóch niespiętych ze sobą koni.

Woltyżerom kozackim najbliżej jest do zawodu kaskadera konnego. To profesja wymagająca znakomitej formy fizycznej i psychicznej. Kaskaderzy pracują w filmach i przy spektakularnych widowiskach historycznych oraz eventach. Lubelska Grupa Kaskaderów Konnych „SPAW” podczas Cavaliady w Lublinie w 2016 r. przygotowała pokaz z wykorzystaniem elementów dżygitówki. Jeźdźcy ubrani byli w kozackie stroje, a występowi towarzyszyły scenografia, aktorska gra i muzyka, odwołujące się do historii Kozaków. Z kolei podczas poznańskiej edycji w 2017 r. jednym z najlepszych pokazów okrzyknięto występ połączony z łucznictwem konnym. Występy kaskaderskie są stałym elementem Cavaliady, przyciągający widzów w każdym wieku. To okazja do podziwiania wspaniałych koni arabskich czy hucułów. Akrobacje na kucykach i pojedynki rycerskie wzbudzają wielkie emocje i sentyment do dawnych czasów.

Agata Sosnowska

Słowniczek terminów

Okser – przenośna przeszkoda stosowana w skokach jeździeckich. Składa się z dwóch podpórek, zwanych stacjonatami i zawieszonych między nimi drągów. Jedna z podpórek powinna być niższa, aby koń mógł zobaczyć przeszkodę już z daleka. Wysokość przeszkody jest uzależniona od klasy konkursu, w jakim startuje koń. Najczęściej stosuje się okser o wysokości 75 cm i szerokości 120 cm.

Młynek – kaskaderska figura, polegająca na tym, że jeździec w galopie zeskakuje na ziemię, trzymając się siodła rękami, a następnie wskakuje w siodło tyłem do kierunku jazdy. Nazwa „młynek” pochodzi stąd, że akrobacja wykonywana jest kilka razy z rzędu.

Barowanie – trening konia obecnie zakazany przez Międzynarodową Federację Jeździecką. Jego celem jest nauczenie konia bezbłędnego przeskakiwania przez przeszkody, które składają się z drągów. Nieodłącznym elementem takiego treningu były ból i strach zwierzęcia, bowiem spadający drąg upadał mu na kopyta, a dodatkowo uderzenie było bardzo głośne. Miało to motywować zwierzęta do większego wysiłku i udanego skoku kolejnym razem. Metoda naruszała zaufanie konia do jeźdźca i jego poczucie bezpieczeństwa, bowiem bardzo często jeździec trzymał inny drąg w ręku i uderzał nim w przednie nogi konia, powodując strach przed zbliżającą się przeszkodą.

Czytaj także:

#zkopyta po wiedzę cz. 7. Gwiazdy westernów i Cavaliady. O tych, którzy oswajają dzikość

#zkopyta po wiedzę cz. 6 Lekarz mniejszy od pacjenta

#zkopyta po wiedzę cz. 5 Zdrów, jak koń

#zkopyta po wiedzę cz. 4. Cavaliada, czyli inny wymiar jeździectwa

#zkopyta po wiedzę cz. 3. Pomocne kopyto 

#zkopyta po wiedzę cz. 2. Zrozumieć konia

#zkopyta po wiedzę cz. 1. Lach bez konia jak ciało bez duszy