2019.07.04

„Dominator” pokonany – wypowiedzi po Nocnym Biegu Świętojańskim z PKO Bankiem Polskim

Zwycięzcy z Ukrainy, emocje na ostatnich metrach, dobra pogoda i nieco niższa frekwencja. Za nami Nocny Bieg Świętojański z PKO Bankiem Polskim.

Relacja z biegu - Tomasz Grycko Dominator - tym razem drugi.

Gdy Tomasz Grycko staje na starcie w Gdyni, rzadko daje się komuś wyprzedzić. Tym razem musiał uznać wyższość Mykoły Juchymczuka. Ukrainiec „złamał” 30 minut, zwyciężając z czasem 29:54. Grycko dobiegł do mety drugi z wynikiem 30.12.

„Dominatora”, bo taki nosi przydomek Grycko, po serii zwycięstw w PKO Biegowym Grand Prix Gdyni zagadnęliśmy o to, co stanęło na przeszkodzie, żeby zwyciężyć po raz kolejny. – Jestem w nieco innym etapie przygotowań. Tydzień po starcie w kraju biegnę w Pucharze Europy w Londynie i tam mam być w najwyższej formie, choć nie powiem, że nie chciałem wygrać. Ukrainiec był zresztą do pokonania. Gdybym zabrał się z nim na piątym kilometrze, myślę, że finisz mógłbym rozegrać na swoją korzyść. A tak stoczyłem bardzo zaciętą walkę o drugą pozycję. Na ostatni kilometr wbiegliśmy we trzech. Kamil Karbowiak, drugi z Ukraińców i ja. Wtedy zaatakował Kamil. Ukrainiec nie wytrzymał tempa. Ja ten atak odparłem i na 200 metrów przed metą odskoczyłem od Kamila i mogłem cieszyć się z drugiej pozycji, a publiczność z bardzo ciekawej końcówki – zakończył.

Bieg w Gdyni, skąd inąd jak zwykle udany, co znajduje potwierdzenie w internetowych opiniach uczestników, miał nieco słabszą frekwencję niż przed rokiem. O przyczynę takiego stanu rzeczy podpytaliśmy Dawida Kozłowskiego z biura prasowego Gdyńskiego Centrum Sportu. – Cóż, trudno jednoznacznie stwierdzić, co jest przyczyną mniejszej liczby uczestników. Ponad 2700 biegaczy to dobry wynik, ale rzeczywiście w ubiegłym roku było nieco lepiej. Biegów w okolicy przybywa i pewnie to ma spory wpływ na naszą frekwencję. My dopięliśmy wszystko na ostatni guzik. Nie odebraliśmy właściwie żadnych skarg na obsługę. Pozostaliśmy przy trasie ulicą Świętojańską z podbiegiem na ulicy Kieleckiej. Premię lotną wyceniliśmy tu na 2500 zł. Biegacze chwalą nas za to. Chwalą też, że trasa nie jest płaska. Robimy co możemy, żeby utrzymać dotychczasowe liczby biegaczy na stracie – stwierdził.

Zadowolonym uczestnikiem sobotniej imprezy był Radosław Mroziewicz. W gdyńskich biegach startuje od lat. – To był chyba mój czwarty Bieg Świętojański. Lubię go najbardziej ze wszystkich czterech w naszym cyklu. Wieczorna aura robi swoje. Jest inaczej. Po prostu ciekawiej, choć oczywiście biorę też udział w innych imprezach biegowych w Gdyni. W sobotę, a właściwie to już w niedzielę, chciałem pobiec poniżej 50 minut i się udało. Mój czas to 48:44. Biegło się lekko, bo pogoda była optymalna dla mnie. Ciepło, ale nie za ciepło. Trochę wiało, ale nie męcząco. Podbieg Kielecką też mnie jakoś specjalnie nie sponiewierał. Cieszyłem się każdym krokiem, łapałem kontakt z kibicami, przybijałem piątki i pozytywnie naładowałem się endorfinami na najbliższy tydzień – podsumował.

Wśród pań najszybsza była biegaczka z Ukrainy Ołeksandra Szafar z czasem 33:25. W ramach akcji „biegnę dla…” uczestnicy tym razem wybiegali pomoc dla kilkunastoletniego Artura cierpiącego na wrodzoną wadę kości udowej. Fundacja PKO Banku Polskiego przekaże środki na jego dalsze leczenie.

Krzysztof Łoniewski

Czytaj także:

Zawodnicy z Ukrainy najlepsi w Nocnym Biegu Świętojańskim z PKO Bankiem Polskim

Premia górska przyciąga zawodników do Nocnego Biegu Świętojańskiego z PKO Bankiem Polskim

Magiczna noc we Wrocławiu! Pogoda nie zatrzymała biegaczy w 7. PKO Nocnym Wrocław Półmaratonie