2016.12.12

Więcej niż pokonywanie kolejnych kilometrów, czyli biegowy rok 2016 za nami

Startować w zawodach biegowych każdy może. I nie ma znaczenia, czy ktoś robi to trochę lepiej, czy trochę gorzej. Ważne, by w ogóle ruszyć z miejsca. Z korzyścią dla siebie albo dla innych. Po asfalcie albo po lesie. By się bawić albo świętować. Okazji do tego na pewno nie brakuje, co pokazał rok 2016.

Więcej niż pokonywanie kolejnych kilometrów

Tylko od lutego do listopada tego roku w 52 imprezach biegowych, których partnerem był PKO Bank Polski, do mety dobiegło aż 111 831 zawodników i dotyczy to tylko zawodów głównych. Startowali na różnych dystansach (od 400 m do maratonu), na różnych nawierzchniach (od tartanu po bezdroża), w każdych warunkach (od mrozu i śniegu po upały), od Szczecina po Rzeszów i od Białegostoku po Żagań. Pokonali w sumie ponad 1 milion 894 tysiące kilometrów. Ktoś patrzący na to z boku mógłby zapytać: „Fajnie, ale czy oprócz nabijania dystansu w aplikacjach biegowych coś z tego wynika?”. Oczywiście!

Biegnę dla kogoś

Biegacze są swego rodzaju szczęściarzami, bo robiąc to, co kochają, pomagają jednocześnie innym. Wiele imprez ma charakter charytatywny, a najlepszym przykładem tego jest akcja „biegnę dla…” organizowana przez PKO Bank Polski. Przypinasz po prostu do koszulki kartkę z napisem „biegnę dla Milenki” (Damiana, Marty czy Stasia) i dzięki temu do tych osób, zarówno dorosłych, jak i dzieci, trafiają pieniądze na operacje czy drogie rehabilitacje. – Mamę Lilki, dwulatki która urodziła się z wadą serca, spotkałem w drodze po pakiet startowy – mówi Mariusz Kruczek, który pobiegł w półmaratonie na 1. PKO Bydgoskim Festiwalu Biegowym. – Rozmowa o jej córeczce nie była łatwa, ale to, że pobiegnę dla niej w czasie półmaratonu, było oczywiste. Dla mnie to był mały gest: przyczepienie do koszulki drugiego numeru startowego. Tyle wystarczyło, żeby Lilka otrzymała pieniądze na przeprowadzenie skomplikowanej operacji ratującej życie. - mówił.

Marcin Ziomko mieszka i biega we Wrocławiu. – Do pewnego momentu zależało mi tylko na poprawie życiówek w maratonie i połówce. Przed jednym z maratonów, to był chyba Kraków dwa lata temu, kiedy udałem się po odbiór pakietu, zostałem zaproszony przez wolontariusza do udziału w akcji „biegnę dla...”. Od tamtej pory zawsze, kiedy odbieram numer startowy, szukam stanowiska, gdzie mogę wpisać się na listę i kolejny raz pobiec dla kogoś, komu moja pasja chociaż w niewielkiej cząstce może pomóc. Tak samo było na PKO Nocnym Wrocław Półmaratonie i na wielu innych biegach w tym roku. - stwierdził

W 2016 roku w 75 takich akcjach w całej Polsce uczestniczyło ponad 40 tysięcy biegaczek i biegaczy, dzięki czemu Fundacja PKO Banku Polskiego przekazała dla dzieciaków 1 mln 70 tys. zł. Od początku istnienia programu „PKO Bank Polski. Biegajmy razem”, czyli od 2013 r. odbyły się 222 akcje „biegnę dla…”, a Fundacja wypłaciła ponad 3 mln zł dla beneficjentów.

Biegnę po coś

Wielu organizatorów biegów już w samej nazwie pokazuje, co jest dla nich ważne. Paweł Rybak jest prezesem Tarnogórskiego Towarzystwa Triathlonowego, które w tym roku zorganizowało 1. Tarnogórski Półmaraton „Tak dla transplantacji”. – Jeden z członków naszego towarzystwa jest zawodnikiem niedowidzącym i to on wyszedł z takim pomysłem. A ponieważ profesor Marian Zembala, dyrektor Śląskiego Centrum Chorób Serca, mieszka w Tarnowskich Górach, temat jest nam bliski i postanowiliśmy w ten sposób pomóc wszystkim, którzy transplantacji mogą potrzebować. - zdradził.

We wrześniu w Warszawie zorganizowano dziewiąty już Onkobieg. Po pokonaniu 1350 metrów trasy na każdego biegacza czekał medal oraz satysfakcja z przyłączenia się do szczytnej akcji i zasilenia puli pieniędzy, które zostaną przekazane potrzebującym pacjentom onkologicznym.

Największą imprezą charytatywną zorganizowaną przez PKO Bank Polski był drugi już PKO Bieg Charytatywny. Pokazał on, że można przeprowadzić zawody, w których w 12 miastach w Polsce wystartuje ponad 6 tysięcy zawodników i nie ma przy tym żadnych korków. Akcja rozegrała się równocześnie na 12 stadionach, gdzie 5-osobowe sztafety pokonywały w ciągu godziny maksymalną liczbę okrążeń stadionu. Zaangażowanie uczestników zostało przeliczone na obiady dla potrzebujących dzieciaków. Zawodnicy, łącznie z uczniami biorącymi udział w PKO Biegu Charytatywnym Młodych, pokonali łącznie 32 391 okrążeń, co daje prawie 13 tys. km – dzięki temu Fundacja PKO Banku Polskiego przekazała blisko 633 tys. zł na posiłki dla najbardziej potrzebujących.  Dodatkowo Fundacja sfinansowała budowę plenerowych siłowni – po jednej dla każdego z miast-gospodarzy biegu.

Biegnę z rodziną

Bieganie to też najlepsza inwestycja we własne zdrowie. Pokonujemy kolejne kilometry, nie tyle dla wyników czy sylwetki, chociaż bardzo lubimy ten efekt uboczny, co właśnie dla dobrego samopoczucia. Aż 55 procent osób, które biega regularnie w Polsce, jako główny powód swoich treningów podaje właśnie ten aspekt. I wiemy, że jeśli zachęcimy do tego sportu nasze dzieci, to też będą zdrowsze i silniejsze. Dlatego na wielu imprezach, oprócz startu na dystansach dla dorosłych, organizowane są również zawody dla najmłodszych. W czasie wspomnianego PKO Biegu Charytatywnego osobno przeprowadzone zostały zawody dla uczniów szkół podstawowych. Uczniowie mieli również możliwość sprawdzenia się choćby w czasie PKO Bydgoskiego Festiwalu Biegowego, PKO Wrocław Maratonu czy PKO Silesia Marathon. – Już od 11 lat dzieciaki biegają na naszej imprezie – mówi Bohdan Witwicki, dyrektor PKO Silesia Marathon, na którym w tym roku bawiło się i ścigało około 300 młodych zawodników. – Zarówno dlatego, że takie są oczekiwania samych biegaczy, którzy chcą mieć święto nie tylko dla mamy czy taty, ale dla całej rodziny, jak i dlatego, że zarażając najmłodszych tą pasją, wychowujemy sobie kolejne pokolenia. A one za kilka lat wystartują w naszych zawodach.

Biegnę, by świętować

Każdy start w zawodach to dla biegacza święto i bardzo często czujemy, że jesteśmy dla organizatorów najważniejsi. Ale są takie imprezy, o których sami uczestnicy mówią, że jest na nich coś ważniejszego: poczucie wspólnoty jeszcze silniejsze niż na normalnych biegach. Zawody organizowane np. z okazji Narodowego Święta Niepodległości czy upamiętniające Żołnierzy Wyklętych w biegu Tropem Wilczym to imprezy, na których szybsze bicie serca powoduje nie tylko adrenalina związana z rywalizacją, ale też wspólnie zaśpiewany przez tysiące biegaczy hymn państwowy. To już praktycznie tradycja, że najwięcej ludzi świętuje 11 listopada nie na marszach, ale na biegach, w dodatku bez pytania o poglądy polityczne. W Warszawie do mety dotarło ponad 12 tysięcy biegaczy, w Gdyni prawie 5,5 tysiąca, a w Rzeszowie i Żaganiu około tysiąca.

Bieganie to już dużo więcej niż tylko pokonywanie kolejnych kilometrów w różnym tempie czy sposób na dobre zdrowie lub sylwetkę. To zjawisko, które praktycznie co roku łączy się z kolejnymi dziedzinami życia. Zobaczymy, co przyniesie rok 2017.

Redakcja Runner’s World

Czytaj także:

Niepodległość świętowaliśmy na biegowo

Sukces 2. PKO Biegu Charytatywnego