2019.06.14

Inspiracje czerpie z książek, a malując słucha muzyki – Ryszard Grzyb o swojej twórczości

Bohaterem kolejnego spotkania z artystą, którego prace prezentowane są na wystawie „Sztuka to wartość. Z kolekcji PKO Banku Polskiego” w Muzeum Narodowym, był Ryszard Grzyb. Malarz zdradził m.in. skąd w jego twórczości wzięło się tak wiele motywów zwierzęcych. A wszystko zaczęło się od… „nosorożców”.

Spotkanie z malarzem w MNW

Spotkanie z Ryszardem Grzybem było jednym z wydarzeń towarzyszących wystawie „Sztuka to wartość. Z kolekcji PKO Banku Polskiego” odbywającej się w Muzeum Narodowym w Warszawie. – Tytuł wystawy jest niezwykle intrygujący. Zawierają się w nim co najmniej dwie warstwy. Jedna to wartość w sensie komercyjnym. Druga wartość dotyka sfery kultury, skondensowanych treści zawartych w sztuce, które są przekazywane kolejnym pokoleniom – mówi Ryszard Grzyb.

Malarz kochający muzykę

Podczas spotkania zaprezentowano dwa filmy – pierwszy o twórczości Tomasza Ciecierskiego, drugi dotyczący Ryszarda Grzyba. Dzięki narracji samego artysty, materiał krok po kroku, prowadzi widza ścieżką kariery i twórczości Grzyba – od ikonografii szamańskiej do motywów zwierzęcych – „rozmalowanych malarsko”. Artysta tłumaczył, jak ważne są i były dla niego tytułu obrazów, często na granicy poezji np. „Rzetelne pocieranie ostrzem o jeziora serc”. Ryszard Grzyb zwracał uwagę, że czerpie inspiracje z książek, a w trakcie malowania zawsze słucha muzyki. – I to bardzo różnej: od Milesa Davisa, przez jazz, etno po rock. Za każdym razem w procesie twórczym słucham jej bardzo głośno. Moim zdaniem nie można cicho słuchać muzyki – opowiada artysta.

Żaba i Ryba

Ryszard Grzyb rozpoczął studia malarskie w 1976 r. w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych we Wrocławiu. Tam na trzecim roku zaczął malować kompozycje neoekspresjonistyczne. Po przeniesieniu się do Warszawy, od 1979 r. kontynuował studia w Akademii Sztuk Pięknych, gdzie w 1981 r. uzyskał dyplom w pracowni prof. Rajmunda Ziemskiego.

Z czasem, w malarstwie Grzyba zapanowały niepodzielnie kompozycje dekoracyjne, operujące kilkoma uproszczonymi motywami (np. ptaka, nosorożca, królika) rozmaicie rozgrywanymi na płaszczyźnie płótna. – Kręci mnie rozwój intelektualno-duchowy i motywy zwierzęce. Co drugi mówi, że jestem podobny do Picassa, ja jednak myślę, że nie bardzo – opowiadał w trakcie spotkania Ryszard Grzyb. Na wystawie prezentowane są dwa dzieła artysty – oba pozornie bez tytułu, ale mające znaczący dopisek – „Żaba” oraz „Ryba”.

Oba te obrazy nie mają tytułu. Gdy zaczynałem malować, dużą wagę przywiązywałem właśnie do tytułów. Wtedy byłem zafascynowany poezją, co widać nie tylko w nazwach moich ówczesnych pracach. Zrezygnowałem z tytułów w roku 1991. Doszedłem wtedy do wniosku, że to nie tytuł ma cokolwiek mówić, a obraz ma sam przemawiać za siebie. Później znudziło mi się nietytułowanie i powróciłem do nazywania prac. Tytuły są dalszą częścią obrazu – przyznaje artysta. – Warto przyjść do muzeum i zobaczyć tę bardzo ciekawą wystawę PKO Banku Polskiego. Są tu dzieła wybitnych polskich artystów współczesnych reprezentujących różne style i szkoły. Mijają lata, a kolekcja sztuki broni się i jest to dobre zarówno dla Banku, jak i ludzi, którzy maga ja zobaczyć – zachęca Ryszard Grzyb.

Ryszard Grzyb o obrazach znajdujących się w kolekcji PKO Banku Polskiego, które można podziwiać na wystawie „Sztuka to wartość. Z kolekcji PKO Banku Polskiego”:

Ryba bez tytułu

Na początku lat 90. w Polsce, hodowaliśmy z synem ryby akwariowe. Mieliśmy wtedy pielęgnice pawiookie – niezwykle drapieżne ryby. Na obrazie „Ryba” przedstawiona jest we freestyle'u właśnie pielęgnica, którą przełożyłem na język malarski. Obraz składa się z kilku warstw. Ryba na tle nieba może pojawić się chyba tylko w wyobraźni malarza. Można namalować realistycznie rybę, jednak nie chciałem iść w tę stronę. Moją rybę rozdzieliłem na trzy warstwy – rysunek dosyć gruby, plakatowy, który jest jedną wartością i to, co go wypełnia – moja wersja pielęgnicy i jej kolorowości. Paćki są fragmentem impresjonistycznego obrazu. W środku, na żółto namalowany jest układ pokarmowy. To nawiązanie do aborygenów, którzy malowali również serce i fragmenty układu pokarmowego.

Żaba bez tytułu

W życiu namalowałem kilka żab. Obraz Żaba bez tytułu, też składa się z kilku warstw. Tło, które widzimy, to motyw florystyczny, widziałem takie kiedyś na starej fotografii i postanowiłem przenieść na płótno. Na obrazie znajdują się również rysunki – dosyć nieoczywiste, umiejscowione praktycznie w tle. Przedstawiają krowy i pastuszka. Często jestem pytany czemu jedna żaba jest pomalowana, a druga nie? Chodzi o pewien zabieg znaczeniowo-formalny kompozycji – z lewej mamy żabę pomalowaną, która ma ciężar, więc po drugiej stronie jest niezamalowana, która wprowadza asymetrię. Asymetria dużo mówi o ludzkiej egzystencji. Dlatego ta po lewej jest zamalowana na zielono-czerwony kolor, a ta w prawym górnym rogu jest tylko linearna – to powidok. Ten zabieg wprowadza również ruch przekątny. Oprócz treści obrazu jest w nim również ukryta struktura, kierunki i rytmy.

Bartłomiej Pobocha

Czytaj także:

Zapis mojego życia, czyli Jarosław Modzelewski o swoich pracach

Opera na prowincji. Niezwykły projekt Teatru Muzycznego w Lublinie

„Szatan z siódmej klasy” w łódzkim Muzeum Kinematografii

Pliki do pobrania