2018.01.12

Witold Haliniak. Radosny puzonista ska-jazz – poważny analityk

Jest puzonistą w zespole The Bartenders – jedynej Polsce grupie ska-jazzowej. Brał udział w projektach „Tribute to Alibabki” i „Męskie Granie”, a 14 stycznia, wraz z Michałem Urbaniakiem, wystąpi podczas finału WOŚP – Witold Haliniak, na co dzień pracuje w PKO Banku Polskim.

Jak puzonista z zespołu The Bartenders nazwałby styl swojej kapeli?

Gramy korzenne, jamajskie ska, z domieszką jazzu, czyli ska-jazz.

Czy to prawda, że gatunek ska-jazz uprawia niewiele kapel?

Zdecydowanie tak! Nie znam polskiej formacji, która gra podobną muzykę, a na świecie jest ich zaledwie kilka. Zespoły te składają się głównie z profesjonalnych muzyków jazzowych, którzy nagrywali z takimi gigantami jak Bob Marley.

10 osób w zespole, rozbudowana sekcja dęta i rytmy ska to bomba pozytywnej energii. Jaki przekaz wysyła światu ska-jazz?

Dobrą zabawę i mnóstwo energii z improwizacji na żywo. Niesiemy po prostu radość!

Zapalony muzyk na co dzień pracuje w PKO Banku Polskim. Czym się Pan zajmuje?

Jestem ekspertem w Zespole Modeli i Analiz Klienta Korporacyjnego. Zajmuje się głównie modelowaniem ryzyka kredytowego, czyli tworzę modele statystyczne, które przewidują parametry ryzyka.

Z jednej strony jest Pan rozrywkowym facetem – spontanicznym muzykiem grającym radosne rytmy, a z drugiej – poważnym analitykiem bankowym. Którego jest w Panu więcej?

W banku jestem poważnym analitykiem, a na scenie – rozrywkowym facetem. Więcej czasu spędzam w pracy, stąd częściej górę bierze moje „poważne ja”. Wewnętrznie czuję w sobie naturę naukowca, który ciągle chce odkrywać coś nowego. To podobne uczucie do tego, które towarzyszy mi podczas improwizacji muzycznych, gdzie jeszcze dwie minuty przed nie wiem co zagram. Ta potrzeba tworzenia chyba jest we mnie najsilniejsza.

The Bartenders występował na najważniejszych polskich festiwalach muzyki reggae i muzyki ska w kraju i nie tylko. Które z tych wydarzeń było dla Pana szczególne?

W Polsce graliśmy niemal na wszystkich festiwalach muzyki ska i ska-jazz. Najlepiej wspominam występ na Ostróda Reggae Festiwal, gdzie raz zagraliśmy z ikoną muzyki ska w Niemczech – Dr. Ring-Ding. Koncertowaliśmy także za granicą, np. na największym festiwalu muzyki ska w Niemczech – This Is Ska oraz największej imprezie reggae w Europie – Rototom Sunsplash Festival w Hiszpanii. Każdy taki wyjazd to świetna przygoda i okazja do spotkania z wieloma wyjątkowymi muzykami.

Nagraliście dwie płyty. Kolejnym krokiem było wydanie winyla. Choć nośnik jest oldscoolowy, to proces jego wydawania bardzo nowoczesny – środki zbieraliście poprzez platformę crowdfundingową. Akcję wspierali aktorzy, m.in: Antoni Pawlicki i Piotr Głowacki czy muzycy, jak: Włodek Dębowski czy Wujek Samo Zło. Wszystko zakończyło się sukcesem. Z jakim efektem?

Nagraliśmy dwa albumy – „Szumna Sessions” oraz „Poles are movin”. Ten drugi postanowiliśmy wydać na winylu. Zainicjowaliśmy więc akcję crowdfundingową, którą wsparło naprawdę dużo osób. Efekty przerosły nasze oczekiwania – zdobyliśmy 113 proc. wymaganej kwoty. Jesteśmy mega szczęśliwi! Udział w kampanii różnych gwiazd dał nam dodatkową energię, a ponieważ zebraliśmy więcej, niż sądziliśmy, szykujemy małą niespodziankę dla słuchaczy. Ale to tajemnica.

Zespół angażuje się także w inne projekty, np. „Tribute to Alibabki”. Na czym on polegał?

To był wspaniały koncert! Nie wszyscy wiedzą, że w latach 60. Polska była jednym z pierwszych krajów w Europie, w którym pojawiła się prawdziwa muzyka ska. To za sprawą Juliusza Loranca, dyrektora artystycznego słynnego wtedy zespołu Alibabki. Dzięki niemu 18-letnie dziewczyny nagrały pierwszą płytę „W rytmach Jamaica Ska". W 50. rocznicę tego wydarzenia zagraliśmy koncert „Tribute to Alibabki”. Stare utwory w naszych aranżacjach zaśpiewały największe gwiazdy muzyki ska i reggae w Polsce, np. Junior Stress, Dawid Portasz, I Grades, Damian Syjonfam a także Andrzej Krzywy czy K.A.S.A . Wydarzenie było dobrze przyjęte przez publiczność i środowisko. Efektem tego było zaproszenie nas do udziału w finałowym koncercie projektu „Męskie Granie 2016" w Żywcu. To wspaniała przygoda, która jeszcze się nie zakończyła, ale więcej nie zdradzę.

Jako puzonista włącza się Pan w różne muzyczne eventy, jak Wiosenny Chór Puzonów. Na czym on polegał i w jakie jeszcze projekty się Pan angażuje?

Od kilku lat mój kolega Piotr Wróbel organizuje coroczne spotkania puzonistów w Warszawie. Biorę w nich udział. Wykonujemy jego utwory na ponad 17 puzonów. Rzadko kiedy można doświadczyć na żywo takiej niesamowitej fali dźwięku i brzmienia. Oprócz zespołu The Bartenders, gram też w grupie P.Unity (p-funk, rap).

Mówi się, że puzon to królewski instrument, który może wszystko. Zgodzi się Pan?

Oczywiście. To wciąż rzadko rozpoznawany instrument – ile to ja się nasłuchałem, że gram na trąbce. A puzon ma zdecydowanie większe możliwości ekspresji niż np. trąbka czy saksofon, chociażby ze względu na glisy, czyli osuwające się dźwięki. Jest niedoceniany w muzyce popularnej ze względu na swoją mało wyrazistą barwę, która niełatwo przedziera się przez gąszcz przesterowanych pieców. Puzon stosuje się głównie do podkreślenia harmonii, tworzenia tła muzycznego. Ale są też style, w których puzon odgrywa pierwszoplanową rolę, chociażby salsa (rytmy latynoskie), gdzie większość utworów zawiera część z linią melodyczną w puzonach, no i oczywiście muzyka ska, która upodobała sobie dźwięk tego instrumentu.

Czy koledzy z pracy wiedzą o Pana działalności muzycznej i jak na nią reagują?

Niektórzy wiedzą więcej, inni mniej. Ale przy okazji akcji crowdfundingowej zespół otrzymał wiele wsparcia także od moich współpracowników. Zawsze spotykam się z życzliwością koleżanek i kolegów z pracy. Okazuje się, że wiele osób ma lub miało styczność z muzyką i grą na instrumentach w przeszłości i bardzo miło to wspomina.

Gdzie na żywo i w jakim projekcie można Pana zobaczyć, a przede wszystkim usłyszeć, w najbliższym czasie?

Najpierw 14 stycznia z zespołem P.Unity i z Michałem Urbaniakiem zagram na głównej scenie pod Pałacem Kultury i Nauki w ramach finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Potem 27 lutego z The Bartenders wystąpimy przed legendą muzyki ska-jazz Rotterdam Ska Jazz Foundation w warszawskim klubie Pogłos. Zachęcam do polubienia naszej strony: www.facebook.com/thebartenderspl

Ewa Maciejewska
specjalista w PKO Banku Polskim

Czytaj także:

Jarosław Klonowski – pisarz finansista, czyli bankowiec z fantazją

Pracuję z najlepszymi z najlepszych

Dwa światy w naszym Banku. Rozmowa z artystką Lucyną Krzywik

Pliki do pobrania